Kochamy szaleć. Kochamy się bawić; konfrontować nasze czysto hedonistyczne podejście z okrutnym, realnym światem pełnym tych samych ludzi. Tej samej szarej, bezkształtnej masy, która niczym się nie wyróżnia. Która płynie ulicami, wypełnia wszystko wszem i wobec, nie zwracając uwagi na nikogo poza sobą. Ludzie topią się w niej, idą przed siebie, za tłumem. Płyną z prądem - jak gówno, zdechłe ryby i inne odpady, które nie mają w sobie jakiejkolwiek siły ani woli, aby zawrócić i spróbować zmienić kierunek. I zamiast przetartego szlaku pełnego śladów i bezpiecznej ścieżki, wybrać tę nieodśnieżoną, zarośniętą, pełną tajemniczych zakamarków, których nikt do tej pory jeszcze nie odkrył.
Czasami pojawiają się tacy, którzy jednak się sprzeciwiają. Którzy idąc
wśród tego tłumu aż biją po oczach swoją innością, odmiennością. Jakby
ktoś przyczepił nad nimi jaskrawy neon, który świecąc oznajmiał wszem i
wobec o tym, że ten osobnik, ta pojedyncza jednostka jest inna i
wyróżniając się z tłumu identycznie ubranych, zachowujących się według
uznanych wszędzie schematów. I ma to głęboko gdzieś. Ma w swoich
zacnych, neonowych czterech literach fakt, iż każdy patrzy. Każdy
traktuje ją jak kogoś gorszego, ponieważ jest inna. Ponieważ nie uznaje
narzuconych wszędzie reguł i nie ma najmniejszego zamiaru się zmieniać.
Kiedyś popełniła ten błąd. Kiedyś szła ramię w ramie, jak te wszystkie
roboty, które tylko powierzchownie mają własną wolę, a tak naprawdę
spełniają zachcianki tłumu. Skupiają się na tym, aby przypodobać się
wszystkim, zapominając o prawdziwym "ja".
Owszem, jej podświadomość nie nakazuje na skakanie z kwiatka na
kwiatek. Nie każe być kobietą, która nie uznaje
żadnych autorytetów, a w poprzednim życiu musiała być kotem, bowiem do
tej pory pozostała jej chęć wolności i chadzania własnymi ścieżkami.
A po powiedzeniu wprost o braku jakiejkolwiek motywacji do pozostania
panią adwokat, jak kochana mateczka lub cudowny tatuś postanowiła
pokazać to, na co ją naprawdę stać. Chce pokazać swoją niezależność, a
zarazem potencjalny brak jakichkolwiek uczuć, przez które ktokolwiek
mógłby ją zranić. Uciechy cielesne, alkohol, papierosy, imprezy - to
tylko profity płynące z osiągnięć cywilizacyjnych. I pomimo tego
wszystkiego, ona wciąż chce zostać zapamiętana. W taki czy inny sposób.
Pragnie zostać wpisana na karty historii, robiąc swoje własne listy w
dzienniku skrywanym głęboko pod łóżkiem.
To właśnie tam odhaczone zostały kolejne przeczytane książki, obejrzane
filmy, czy...Nazwiska facetów, którzy przyczynili się do rozwoju
umiejętności w wielu aspektach życia tej jednostki. I co z tego, że jest
znienawidzona? Co z tego, że większość chętnie by ją rozszarpała? Ona
tylko bierze to, co chce, nie tracąc przy tym nic ze swojej inteligencji
i zmysłu planowania, dzięki któremu jeszcze potrafi funkcjonować
normalnie w tym szarym, pruderyjnym, zdewociałym społeczeństwie o
fałszywym kręgosłupie moralnym.
PORTFOLIO | OBECNI W JEJ ŻYCIU
Hanna Wähmer na wizerunku, w tytule Żulczyk. Witam.


[ Widzę, że coś wszyscy kochają Żulczyka. ]
OdpowiedzUsuńElaine
[♥♥♥ pomysł na wątek powiadasz... To może taki po prostu dzień powszedni, skończą pracę i on przyjdzie do niej do biura porozmawiać :)]
OdpowiedzUsuńMattieu
[Możemy :) Więc po ciężkim dniu, podczas którego Matt rozładowywałby swoje stresy na sekretarce, która była najbliżej miałby po prostu wyrzuty sumienia i przyszedłby ją przeprosić,o]
OdpowiedzUsuńMattieu
[ Myślę, że nie ma sensu bo i tak kolejne miliard osób będzie je mieć. Tylko wyjustuj tekst to będzie ładnie wyglądać :> ]
OdpowiedzUsuń[Wyzyskujesz mnie :C ale niech będzie :D]
OdpowiedzUsuńDziś miał naprawdę zły dzień. Nie dość, że wczoraj wrócił do domu grubo po 12 to jeszcze jego córka była chora i męczył się ze zbiciem gorączki do trzeciej w nocy, a wstał tradycyjnie o piątej. Był niewyspany i zły na cały świat. Już z samego rana sprzątaczka dostała ostrą repremendę za niestarcie plamy z dywanu, na co by w normalnym stanie nawet nie zwrócił uwagi. A potem jechał, jak leciało; po krupierze, który na chwilę wyszedł do toalety i nie było go na stanowisku pracy, po striptizerce która zmierzała w stronę pokoi z jednym z klientów, choć zwykle nie zwracał uwagi na to, czy pracują według swoich zmian no i po sekretarce, która była Bogu ducha winna. Dostała surową repremendę za niepoinformowanie go o zmianie grafiku choć wczoraj mu o tym mówiła. Wylał na jej papiery kawę, bo to ona w złym miejscu postawiła kubek. Porządnie ją skrzyczał za dokument który zamiast być włożony do teczki z literką "K" był w "L".
Pod koniec dnia dopadły go wyrzuty sumienia. Zdał sobie sprawę, że nie zachował się w strosunku do niej fer. Po prostu wyżywał się na niej, bo ją miał pod ręką.
Późnym wieczorem, gdy ta już pakowała się do domu a on powoli zmierzał do mieszkania zahaczył jeszcze o jej biuro i oparł się o szafkę.
- Jesteś zła? - zapytał krótko, patrząc jak się pakuje.
Mattieu
[ Elka często ląduje u szefa na dywaniku więc mogą się znać :D ]
OdpowiedzUsuńZrobiło mu się naprawdę przykro. Schylił się by pomóc pozbierać jej papiery które wymsknęły jej się z rąk.
OdpowiedzUsuń- Ej, przepraszam. - złapał ją za podbródek i odwrócił ku sobie - Mam prawie czterdzieści lat, musisz zrozumieć te wahania nastrojów. - pogładził ją po policzku i uśmiechnął sie w jej stronę łagodnie. Naprawdę chciał, by było między nimi okej. W końcu nie powinien traktować jej jak worka treningowego. Miał gorsze dni tak jak każdy, ale nie chciał ich tak odreagowywać. Powinien był nauczyć się radzić sobie z emocjami.
Mała zdążyła sie przyzwyczaić, że rzadko wracał na noc. Nieraz po prostu pracował do 3 nad ranem by mieć wszystko ogarnięte. Córki perfekcjonistów nie mają łatwo.
Mattieu
[Zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami ujętymi w regulaminie - jeśli nie dasz znaku życia twoja karta zostanie usunięta. Pamiętaj o możliwości wzięcia urlopu ]
OdpowiedzUsuńAdministracja