INFORMACJE

▶ Otwarcie bloga nastąpiło 22 grudnia o godzinie 17
▶ Zanim dołączysz, zapoznaj się z zakładkami: Regulamin, Zawody, Fabuła, Bellagio
Jeśli nie masz pomysłu na postać, zerknij do zakładki Wolne postacie - została ona zaktualizowana

niedziela, 22 grudnia 2013

Byłeś w Raju i go nie rozpoznałeś.


Czy jestem cholerykiem? Nie, nie sądzę. Skłonność do bójek być może wynika z nadmiernej impulsywności i drażliwości - nie zaprzeczam - ale zawsze towarzyszy temu stosowny powód. Zdecydowanie bliżej mi do flegmatyka. Zwykle jestem poważny i opanowany. Z posągową obojętnością przyglądam się w otoczeniu, jedynie w myślach mordując tych wszystkich idiotów, którzy z jakiegoś powodu wciąż chodzą po ziemi. Tak, jestem za aborcją. Może gdyby była legalna, nie musiałbym męczyć się w jednym pomieszczeniu z bandą półgłówków i udawać, że interesuje mnie to, co mówią.
Bycie obrzydliwie bogatym nigdy nie było moim życiowym celem. Było nim zdobycie uznania i szacunku wśród ludzi, poniekąd odnalezienie szczęścia. Nie udało mi się zdobyć żadnego z tych punktów, a pieniądze, które na początku tak mnie cieszyły, szybko okazały się marną namiastką wartości, które postawiłem na piedestale. Nawet nie wiem kiedy dałem złapać się w sieci uplecione z włosów pięknych kobiet, sieci o zapachu drogich perfum i dobrego alkoholu. Pamiętam jednak doskonale moment, w którym odkryłem, że moje złoto to tak na prawdę piryt. Pamiętam towarzyszącą temu wściekłość, frustrację i finalnie ból, którego nie był w stanie złagodzić żaden z kilku pachnących niewytartą jeszcze skórzaną tapicerką samochodów stojących w podziemnym garażu mojego wieżowca.
Kiedyś zależało mi na czymś poza dostatnim życiem. Teraz, gdy nie pamiętam już nawet definicji słowa rodzina, nic nie ma dla mnie większego znaczenia niż to, co mnie otacza. Dawno pogrzebałem swoje człowieczeństwo. Lodowate spojrzenie błękitnych oczu i zaciskające się w wąską kreskę usta to nie maska, pod którą kryje się przestraszony, samotny dzieciak. Grubiański sukinsyn w świetnie dopasowanych garniturach - to właśnie ja. Zimny drań, zakochany w sobie snob, dla którego największą wartość mają pieniądze.
Czasami, między jednym a drugim papierosem wypalonym na balkonie pustego mieszkania, w połowie szklanki z whiskey, mam nadzieję, że gdzieś pośród niebotycznie wysokich budynków przechadza się mój Anioł Stróż i szuka do mnie drogi. Może właśnie wychodzi z baru, w którym siedziałem tego wieczoru, i zastanawia się, którędy szło się do mojego domu, bo wypił o jeden kieliszek za dużo i ma problemy z orientacją w terenie? Może zatrzymała go jakaś ślicznotka, których w Las Vegas jest przecież tak wiele, i dlatego na chwilę zostawił mnie samego? A może po prostu nie ma pomysłu, jak mnie naprostować i szuka kogoś, kto mu w tym pomoże? Potem jednak wybucham śmiechem. Dobrze wiem, że dla mnie już nie ma ratunku. Dobrze wiem, a jednak...

James Cassegrain  •  34 lata  •  czasem towarzyski
To wciąż jeszcze forma rozrywki czy już jestem hazardzistą?


Odautorsko: David Gandy, a ja nie umiem pisać elaboratów. Czasem towarzyski to podobno powiązania.

40 komentarzy:

  1. [ Od jakiego momentu zaczynamy wątek? :> Zorganizujemy im spotkanie w hotelu? ]

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  2. [To ja się ładnie przywitam i miłej zabawy życzę :)]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Broń boże prostytutka. Ona towarzyszy panom jak grają, namawia ich na wydawanie większej ilości pieniędzy, uśmiecha się i udaje, że spędzanie z nimi czasu jest bardzo interesujące. Szef mógłby przydzielić Elaine do Jamesa bo zostanie on potraktowany jako ważny klient a ją zawsze do takich wysyłają. No i tu będzie psikus. Zaczniesz? Ładnie proszę. ]

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  4. Elaine składała się z dwóch części - zawodowej i prywatnej. Jeśli była w pracy nigdy nie dała poznać p osobie żadnych słabości. Zawsze na jej ustach był lekki, nieco zadziorny uśmiech. Ubranie zawsze było eleganckie, nigdy wyzywające. Działało raczej na wyobraźnię mężczyzny. Wydawałoby się, że klienci lubią ją za jej wygląd. W końcu miała nienaganną figurę oraz przeciętną twarz połączoną z odpowiednim makijażem. Ale czy ta pewna siebie, zawsze mówiąca to co masz ochotę usłyszeć kobieta była tą prawdziwą Elaine Grim? Otóż nie do końca. To była rolę, którą odgrywała. Inna była dla ludzi w życiu prywatnym a jeszcze inaczej zachowywała się w stosunku do syna, dla którego straciła głowę.
    Często się spóźniała. Ale nie robiła tego celowo. Jeśli ktoś czekał to oznaczało to, że był nią na tyle zainteresowany aby zmarnować trochę swojego czasu. Po niecałych dziesięciu minutach spóźnieniach była już prawie przy swoim kliencie tego wieczoru. Kazano ubrać jej czerwoną obcisłą sukienkę sięgającą prawie do kolana i oczywiście buty na obcasie. Była niecałe dziesięć metrów od niego kiedy usłyszała nazwisko Cassegrain. Miała ochotę uciec z tego budynku jak najszybciej ale spojrzano na nią tak, że nie mogła uciec. Musiała wykonać swoją pracę. Dlatego gdy podszedł do niego mężczyzna i poinformował go, że jego pani już idzie poczuła dziwne uczucie w żołądku. Ale mimo wszystko nadal szła jak zwykle z uniesioną głową, prosta jak struna starając się jak najlepiej prezentować.

    Elaine Grim

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam pięknie ;)]

    Mattieu

    OdpowiedzUsuń
  6. [A jest może ochota na wątek tudzież jakieś powiązanie?:)]

    Prim

    OdpowiedzUsuń
  7. [Bonjour! Może zechciałby pan odwiedzić klub nocny?]
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Daj spokój <3 ]

    Stała niby lekko uśmiechnięta ale czuła jakby szła właśnie na egzekucję. Wyglądanie zjawiskowo było jej pracą. Nie mogła być niewymalowana albo mieć źle dobraną kreację. Najlepsze było to, że na początku swojej kariery miała spotkanie ze stylistą, który mówił jej jakie kolory powinna nosić, jak się czesać no i oczywiście jakie kreacje ubierać. Czuła się tak jakby wszyscy w tym pomieszczeniu na nich patrzyli. I ten jego uśmieszek sprawiał, że miała ochotę po prostu walnąć mu prawego sierpowego w twarz. Ale nie mogła zrobić nic, przecież była w pracy.
    Wolałaby tu spotkać każdego z facetów jej matki, siostry czy swoich koleżanek niż właśnie tego osobnika. Niestety łączyło ich o wiele więcej niż tylko dawny związek. Mieli dziecko, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Kątem dostrzegła, że mężczyzna, który ją tu przyprowadził jeszcze na nich zerka dlatego najwyższa pora się uśmiechnąć i odezwać.
    - Jak zawsze dżentelmen z nutką rozbawienia i ironii w głosie. - powiedziała to z takim wyrazem twarzy jakby mówiła mu najszczerszy komplement na świecie.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  9. [Stawiam na to, że zdjęcia, bo to w końcu Richie i moje fotoszopowe eksperymenty. Myślimy nad jakimś wątkiem? ;>]

    ~ Clark

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ehehehe - jak mawia Hiddles - no jeden już jest gejem, więc może jednak pozostańmy przy tym stężeniu gejów na wątek :D Czytam i czytam i dojść nie mogę, na czym Jimmy te miliony monetek zrobił, więc oświeć mnie, to może mi coś przyjdzie do głowy ;)]

    ~ Clark

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Pamiętaj, że mnie to nie przeszkadza :>]

    Słysząc jego słowa ukazała swoje zęby w szerokim uśmiechu. Zawsze ale to zawsze nawet gdy była niemiła wyraz jej twarzy był bardzo przyjazny. Może dlatego ludzie często nie zdawali sobie z tego sprawy, a zdarzało się tak, że to denerwowało ich jeszcze bardziej. Gracja i nie pokazywanie emocji przede wszystkim. Nawet gdy powiedział jej, że odchodzi nie uroniła przy nim ani jednej łzy. Pamięta tylko co powiedziała: droga wolna. Może wtedy gdyby się postawiła wszystko byłoby inaczej. Ale nie był to teraz najlepszy czas na gdybanie.
    - Ja niemiła? Znasz mnie, w przeciwieństwie do większości osób nie jestem na tyle dotknięta złem tego świata i nie okazuję negatywnych uczuć.
    Zdawała sobie idealnie sprawę z tego, że jej spojrzenie mogło zdradzać jej nastrój. Ale jak miała patrzeć na faceta, który oznajmił, że odchodził kiedy ona chciała powiedzieć mu, że będą mieć dziecko? Przez Cassegraina jej życie legło w gruzach. Stała się emocjonalnym wrakiem, który uczuciem potrafi obdarzyć tylko syna.
    - Szykuje się pełen wrażeń wieczór. - powiedziała tylko mając na myśli spięcia, które między nimi są i dało się je idealnie wyczuć. Barman po chwili podał jej kieliszek z ulubionym winem panny Grim. Posłała mu lekki uśmiech i ujęła kieliszek aby napić się małego łyka.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  12. [Po kolorowej i niebawem już zajętej stronie mocy :D Ale jeśli cię to usatysfakcjonuje, to dobry podryw nie jest zły. zwłaszcza jeśli nic z niego nie wychodzi i jest drama llama.]

    ~ Clark

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo wszystko panna Grim była prostą dziewczyną. Wychowała się w przeciętnej rodzinie. Ojciec matkę rzucił kiedy miała dziesięć lat i od tego czasu próbowała poczuć się młoda podrywając o dziesięć lat młodszych mężczyzn. Wtedy zaczęła jej wszystkie uczyć. Jak się poruszać, jak mówić, jak zachowywać. Wyszło to na dobre Elaine. Zarabiała dużo ale czy w życiu prywatnym brak emocji był dobrym wyjściem? Miała wyidealizowane wyobrażenie związku. Uważała, że jeśli ktoś mówił, że kocha to rzeczywiście to robił. Jeśli z kimś był to nie zdradzał. Była staromodna w tych sprawach a to nie sprawiało, że stawała się szczęśliwa.
    Dziwnie się poczuła kiedy objął jej talię. Do jej nozdrzy doszedł zapach znajomych perfum ale nie chciała dać się ogłupić. Była na niego zła i tęsknota za jego dotykiem czy zapachem go nie usprawiedliwiała.
    - Myślę, że akurat w tej sprawie nie musisz udzielać mi rad. - powiedziała nieco kąśliwym tonem ale z uśmiechem. W swojej ręce nadal trzymała kieliszek wina. Widać było na pierwszy rzut oka, że pomiędzy tą dwójką coś się dzieję. Albo dobrego albo złego. Kiedy mężczyzna podszedł do nich odpowiedziała na jego słowa:
    - Dobry wieczór.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  14. [NOPE :> Zaczynasz! A co do złodzieja serc - wszystko w swoim czasie :D]

    ~ Clark

    OdpowiedzUsuń
  15. [Aaaaa... To Clark podrywa... I tak zaczynasz :D]

    ~ Clark

    OdpowiedzUsuń
  16. [ https://31.media.tumblr.com/5bc3af8e43245dd28cf63f93e2fd4523/tumblr_my6zxcqXTd1sjemmxo4_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/a5ede37ea2dc9c331e149cd693caa531/tumblr_my6zxcqXTd1sjemmxo1_500.gif
    https://31.media.tumblr.com/35a18c7eefd885e207a92cda9d6042e0/tumblr_my6zxcqXTd1sjemmxo3_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/e21d872ca3086d390ba2445ddd11e5ec/tumblr_mxzywq7VKj1t4mk28o1_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/1b8ef7e376fcc60cc6721df589774147/tumblr_mxpqjwimAd1t455e8o1_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/984ff1f90f94b8c660a2b2d9b5bb10bd/tumblr_mxglv4ZB1e1rz2cbjo1_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/2566d84f5a115723a1b9181e3e551319/tumblr_mxdfkk2FZV1r08xlao1_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/aa39daf33878f64864ac4f2815da64f3/tumblr_mwmf90cQPX1s6shkbo1_250.gif
    https://31.media.tumblr.com/e848790394671f89a8cc60d25c4cb4a1/tumblr_mwmf90cQPX1s6shkbo8_r2_500.gif
    https://24.media.tumblr.com/5a6ae908ba771c18549184ac8da47a62/tumblr_mwq4mgfZZl1rm62l9o1_500.gif ]

    OdpowiedzUsuń
  17. Elaine jak na każdym spotkaniu była ikoną. Zdawała się być bardziej obecna ciałem niż duchem. Oczywiście przywitała się ładnie, dała ucałować swoja dłoń czego nienawidziła. Towarzyszka drugiego mężczyzny wydawała jakby naprawdę nie udawała ale była z nim w związku. Trochę ją to zdziwiło ale ona nikomu w życie prywatne z buciorami nie wchodziła. A bliskość Jamesa bardzo ją krępowała. Szczególnie gdy cały czas w głowie miała myśl zobacz ile krzywd Ci wyrządził! Gdyby nie odszedł może Twoje dziecko byłoby już zdrowe. Najchętniej to by uciekła i się rozpłakała.
    Kiedy kobieta odmówiła skorzystania z krzesła na początku Ell myślała, że może woli stać. Ale gdy ta usiadła mu na kolanach wydała się nie wzruszona bo ona nie miała zamiaru tego zrobić. Czuła hamulce, które mówiły jej nie zbliżaj się do niego. Ale była w pracy, jego spojrzenie było jasne. Z tym swoim uśmiechem i nadal kieliszkiem wina w dłoni usiadła mu na kolanach ale nie tak swobodnie. W sumie tu usiadła mu raczej na jednym udzie. W duchu modliła się aby ten wieczór jak najszybciej się skończył.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  18. Miała wręcz wyuczone, że kiedy ktoś mówił żart musiała się zaśmiać. Nieważne jaki idiotyczny czy mało śmieszny by był. Nie zapominając o tym jakie żenujące było to jeśli ktoś śmiał się z własnych żartów jak ten mężczyzna.
    Starała się nie zwracać uwagi na to, że siedzi właśnie na jego kolanach. Myślami próbowała być w każdym innym miejscu na ziemi tylko nie w tym pomieszczeniu. Nie wiedziała co teraz czuła. Tęsknotę, pożądanie czy swojego rodzaju wspomnienie wcześniejszego przywiązania? Nie mogła pozwolić sobie na chwilę słabości, nie po tym co jej zrobił. I nie może go usprawiedliwiać. Nie tym razem.
    Dłoń na jej kolanie spowodowała spięcie mięśni na całym jej ciele i stała się jeszcze bardziej wyprostowana co mogło wydawać się niemożliwe. Było kolejne rozdanie i mogli się komunikować gdy spoglądali w karty. Elaine zbliżyła się do niego i szepnęła mu na ucho.
    - Lepiej zdejmij rękę z mojego kolana no chyba, że chcesz się skompromitować i wylądować na ostrym dyżurze z połamanym przeszczepem. - powiedziała mimo wszystko bardzo miłym tonem i wyglądało to tak jakby dawała mu jakąś radę bądź mówiła coś po prostu miłego.
    - Pamiętaj kochanie, zrób tak. - odparła nieco głośniej, tak aby ich towarzysze byli ich w stanie usłyszeć.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Daruję I powiem Ci, że ja nawet nie zwracam na to uwagi :> ]

    Westchnęła pod nosem i przełożyła jego karty zaraz po tym jak on je poukładał. Siedziała tu niemalże codziennie. Nauczyła się grać już do perfekcji dlatego gdy widziała jak ułożył karty poczuła jakby ktoś uderzył ją czymś ciężkim w głowę.
    - Kiedyś. - mruknęła tylko pod nosem.
    Partia rozegrała się szybko. Wygrali, Włoch nie wyglądał na zadowolonego. Ale Elaine posłała mu taki uśmiech, że wydawałoby się a grymas z jego twarzy zniknął. Partnerka mężczyzny zaproponowała aby pójść coś zjeść. Dlatego też wszyscy wstali od stołu i ruszyli w kierunku restauracji. Ell dopiła swoje wino i oddała swój kieliszek dopiero przy barze. Usiedli przy czteroosobowym stoliku i zamawiali sobie jedzenie. Elaine zamówiła sobie sałatkę, bo jak zawsze dbała o kalorie. Włoch znów powiedział żenujący żart, zaśmiała się. W sumie przez większość czasu była nieobecna nie słuchając rozmowy pomiędzy mężczyznami. Gdy kelner zabierał talerze wręczył Ell kartkę. Otworzyła ją i przeczytała: Twoja siostra dzwoniła Twój syn dostał gorączki

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  20. Poczuła dziwny stres kiedy przeczytała tą kartkę. Gorączkę. Jaką gorączkę? Do 38 to przecież nie była taka straszna gorączka. A co jeśli miał więcej? Nienawidziła tej pracy, że nie mogła tak sobie po prostu wyjść. A najchętniej rzuciłaby to wszystko i poleciałaby do domu zobaczyć z Thonym wszystko ok. Dodatkowym stresem było to, że zauważyła iż oczy Jamesa były skierowane na kartkę. Szybko ją zgniotła mając nadzieję, że jednak nie zauważył tego co było tam napisane. Nadzieja matką głupich.
    Cały czas starała się aranżować sytuację tak aby chociaż na chwilę nie zostali sami. Ale jak widać tym razem jej się nie udało. Poczuła jak łapie ją za ramię i nie musiał zadawać pytania bo i tak wiedziała co chce wiedzieć. Wzięła głębszy oddech i chciała powiedzieć daj mi spokój ale wiedziała, że to by sprawiło, że i tak by sobie nie odpuścił dlatego powiedziała:
    - Tak mam dziecko. I to nie Twoja sprawa.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  21. Teraz też żałowała, że dała mu taką a nie inną odpowiedź. Teraz brnął dalej co nie było dla niej wcale takie łatwe. Bo co mu miała powiedzieć? Wiesz masz syna, który ma pięć lat. Odszedłeś jak byłam prawie w trzecim miesiącu. Czasem nawet miała do siebie pretensje, że to przez jej stres Thony był chory. Niby to nie miało ze sobą nic związanego ale próbowała szukać winnego, czyli w tym wypadku siebie.
    - Martwisz się? - spytała prychając pod nosem. Chciała ruszyć nawet dalej ale ten znów zaczął coś mówić.
    - Wy faceci zawsze jesteście mądrzy po stracie. Nigdy ale to przenigdy nie zdajecie sobie sprawy z tego co zrobiliście dopóki nie dostaniecie kopniaka w tyłek. Ale chodź bliżej coś Ci powiem..
    Zachęciła go gestem ręki aby się przysunął. Widziała, że zrobił to niechętnie ale trudno. Przysunęła się jeszcze lekko do jego ucha i zaczęła mówić spokojnie niskim tonem głosu:
    - Pamiętasz, jak zapewniałeś, że wyciągniesz na czas? Ta... No właśnie. Zostawiłeś po sobie ładny prezent, o którego istnieniu miałeś się dowiedzieć w dzień swojego odejścia. A teraz proszę Cię daj mi święty spokój. - po tych słowach po prostu odeszła od niego i zaczęła iść do przodu jak zwykle lekko kręcąc przy tym biodrami.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dziękuję za serdeczne powitanie! ;)
    Postać właśnie taka miała być - oryginalna. Nie zależy mi na tym, żeby wszyscy ją wielbili, a hejty na shoucie zawsze są spoko.
    W Twojej karcie bardzo podoba mi się ta część o Aniele Stróżu. Świetny pomysł <3
    Chciałabym móc rzucić jakimś interesującym pomysłem na wątek, ale ja raczej z tych, co to zacząć wolą... ]

    Lyra

    OdpowiedzUsuń
  23. Szła dość szybkim krokiem. Miała ochotę zacząć biec ale ludzie zapewne spotkały by ją dziwne spojrzenia. Dlatego szła sobie ale po chwili poczuła jak ktoś ją łapie, tym razem mocniej niż powszednio. Odwróciła się machinalnie i spojrzała mu w oczy.
    - Nie rób cyrku. - powiedziała dosyć chłodno. Widziała jak się przejął ale musiał ponieść konsekwencję swojego czynu. Gdyby pomyślał dlaczego zrobiła taką a nie inną kolację, gdyby jej się przyglądał. Widziałby, że jej brzuch lekko urósł a ona była po prostu szczęśliwa.
    - Nie jesteś jego ojcem w żadnym stopniu. Przestałeś nim być kiedy powiedziałeś, że odchodzisz. To nie Ty wstawałeś do Niego w nocy, nie wydawałeś pieniędzy na pieluchy, nie chodzisz nim po lekarzach. Dlatego nie czuj się nagle ojcem. A teraz..daj mi spokój. Możesz im nawet nie zapłacić za spotkanie ze mną, powiedz, że z mojej winy. Mam to na chwilę obecną gdzieś.

    Elaine

    [ prezent a emailu masz]

    OdpowiedzUsuń
  24. Czuła znów to dziwne ukłucie w brzuchu. Nie wiedziała czy było to spowodowane dużą porcją sałatki czy stresem, który ją ogarnął odkąd tu był. Potraktował ją okropnie, nie była w stanie mu na chwilę obecną wybaczyć. Skrzywdził ją niesamowicie i nie była w stanie uwierzyć w to, że mógłby się zmienić. Bo ona stała się zupełnie inną kobietą - silniejszą, która potrafiła w końcu postawić na swoim.
    - Alimenty go nie wyleczą. - mruknęła tylko pod nosem bardziej do siebie niż do niego. Była przepełniona złością.
    - Kiedy będziesz wiedział co dokładnie chcesz zrobić w tej sprawie wiesz gdzie mnie szukać. - powiedziała i ruszyła przed siebie. Chodziło jej tu oczywiście o jej stare mieszkanie, w którym mieszkała z siostrą zanim przeprowadziła się do niego.
    Poszła do szatni dla pracowników i siedziała tam dobrą godzinę. Przebrała się i zwolniła mówiąc, że musi koniecznie iść. Dobrze, że jej szef w miarę ją lubił. Jedynym jej celem było dostanie się do domu.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  25. [ ostrzegam, że jestem po jednym mocniejszym i mogą wyjść mi głupoty. ]

    Poczuła ulgę kiedy sobie od niego poszła i wróciła do domu. Ku jej zdziwieniu dostała pieniądze, ba nawet dużo pieniędzy. Ale znów zaburzyło to jej funkcjonowanie. Jej myśli coraz częściej schodziły na ten tor co nie powinny. Głupi James, który się pojawił i wywrócił jej życie ponownie do góry nogami. Od tego czasu znów chodziła w jakiś niewyobrażalny przygnębiona, ale nie mogła tego nikomu pokazać. To była Elaine. Jej życie zawsze musiało wyglądać tak jakby było idealne.
    Gdy usłyszała pukanie myślała, że to jej siostra, która zapomniała kluczy. Pierwszy raz od wielu miesięcy miała ona wyjść na imprezę. Elaine wzięła sobie wolne na najbliższe kilka dni, musiała odpocząć. Podeszła powolnym krokiem do drzwi. Myślała, że to ona dlatego otworzyła drzwi i w ręku trzymała już klucze. Ale osoba, którą zastała spowodowała, że na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Szczególnie, że miał ze sobą bukiet tulipanów.
    - Mamo i co ciocia przyszła? - można było usłyszeć głos chłopca, który po chwili pojawił się w drzwiach obok swojej mamy stojącej w swetrze i jeansowych spodniach. Spojrzał chwilę na mężczyznę, powiedział krótkie dzień dobry i wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia.
    - Przyszedłem, ponieważ?- spytała patrząc na niego.

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Jak to pisałam to byłam po jednym. Potem piłam w samotności czekając aż się pojawisz.]

    Patrzyła na niego tym swoim spojrzeniem, które nie wydawało się tak aroganckie jak w klubie. Może dlatego, że miała zupełnie inny makijaż - delikatniejszy. Składał się on tylko z tuszu do rzęs i jasnobrązowego cienia. Bo i po co jej w domu więcej? Przecież dziś szła tylko z małym na spacer a nie rewię mody. Nie potrzebowała zapewnień, że wygląda seksownie i wyciągnie co najmniej kilka tysięcy tej nocy co zawsze było kłamstwem.
    Słuchała go bardzo uważnie analizując każe słowo po kolei. Z jednej strony go rozumiała. Ale..nie potrafiła mu na chwilę obecną wybaczyć. Zranił ją na tyle, że chwilę po porodzie kiedy nie dawała sobie rady miała ochotę zabić go nożyczkami do papieru. Wzięła od niego te kwiaty ale wyglądała na niewzruszoną. W rzeczywistości było troszkę inaczej bo bardzo lubiła tulipany i zawsze poprawiały jej humor. Kiedyś nawet mawiała, że są radosnymi kwiatami, które wnoszą szczęście do każdego pomieszczenia, w którym są.
    - Najważniejszych osób w swoim życiu się nie zostawia. - powiedziała kąśliwie ale odeszła lekko od drzwi i wpuściła go.
    Mieszkanie wyglądało dokładnie tak samo jak kilka lat temu. Składało się z trzech pokoi. Wspólnego salonu, pokoju siostry i Grim, który dzieliła z synem. Mały siedział przy stole w kuchni i coś sobie rysował. W zlewie można było dostrzec kilka talerzy, byli po kolacji.
    - Ostrzegam, że nie mam teraz zbytnio czasu. Muszę zaraz pomóc wymyć się Thonemu i położyć go spać. - powiedziała kierując się w stronę kuchni. Wyjęła z szafki kubek i wsypała do niego kawy. Potem wstawiła wodę w czajniku i spojrzała na syna.
    - Do mamy przyszedł kolega, jak pozmywam idziemy się myć dobrze? - chłopiec kiwnął głową nawet na nią nie patrząc. Bardziej był zajęty swoim rysunkiem na kartce rozmiaru A4. Elaine zabrała się za zmywanie talerzy a kiedy czajnik dał znać, ze woda się zagotowała zalała mu kawę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Postawiła mu kawę na stole i zerknęła na swoje syna. Nie wiedzieć czemu nie potrafiła o Anthonym myśleć w kategoriach ich dziecko. Dla tej był tylko jej, odkąd pojawił się na świecie tylko tak myślała. Zmywanie naczyń szło jej naprawdę szybko. Nie mieli zmywarki bo i po co ona na trzy osoby. Jej siostra często jadła na mieście dlatego zmywała talerze po dwóch osobach.
    Chłopiec kiedy usłyszał, że mężczyzna się do niego zwraca spojrzał na niego przez chwilę. Wiele osób mówiło, że wygląda jak wykapana Ell. Miał taki sam układ oczu w tym samym kolorze no i usta. Włoski jak na razie miał jasne, ale ponoć często dzieciom z wiekiem ciemnieją.
    - Rysuję mamę jak wychodzi do pracy. - powiedział i przysunął w jego kierunku kartę. Była na nim nawet zgrabna postać jak na rysowaną przez pięciolatka. Miała długie brązowe włosy i czarną sukienkę.
    Po chwili można było usłyszeć jak Elaine zakręca wodę. Wytarła ręce o ścierkę i spojrzała na zegarek.
    - Lecą teraz bajki, możesz chwilę je obejrzeć ale potem nie ma wymówki, idziemy się kąpać. - radosny chłopiec kiwnął głową i pobiegł do dużego pokoju i włączył sobie od razu telewizor. Panna Grim spojrzała na swojego gościa lekko unosząc brew. Miała nadzieję, że nie zapyta o pikanie, które można było usłyszeć od Thonego.

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Widzę właśnie. Ale każdemu może się zdarzyć. ]

    Usiadła na krześle, na którym jeszcze chwilę siedział Anthony. Spojrzała na niego kiedy wspomniał o talencie do rysowania. Skinęła tylko głową na potwierdzenie jego słów. I tak zachowywała się dosyć oschle, ponieważ teraz nagle zainteresował się losem swojego syna. Dobra..może wcześniej nim nie wiedział. Ale zachował się tak, że nie powinien być teraz traktowany ulgowo.
    Westchnęła cicho kiedy o tym wspomniał. W swoich smukłych palcach obracała jedną z kredek syna. Nie wiedziała co tak właściwie powiedzieć bo przecież nie chciała jego pieniędzy. A i Matt i on zapewne zaoferowali jej całą sumę mówiąc oddasz kiedy będziesz miała.
    - Anthony ma wrodzoną wadę serca. W każdym momencie może ono po prostu przestać działać. - powiedziała spokojnym tonem zerkając czy chłopiec rzeczywiście ogląda bajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [http://24.media.tumblr.com/b783f1b17e0099a769fdc20cee665518/tumblr_mxuc90DEE51qavsrao2_500.jpg to ten facet od gifa :D ]

      Usuń
  29. Marlon Grisen:
    [Dzięki. Nie wiem, co więcej dopisać, więc jeszcze raz podziękuję. Dzięki.]

    OdpowiedzUsuń
  30. [Również nie przepadam za zaczynaniem od zera, zdecydowanie przyjemniej się pisze, jak jest się na czym oprzeć ;)
    Jakieś bardziej skomplikowane, czy prosta relacja gość-manager? ]

    Lyra

    OdpowiedzUsuń
  31. Sama nie wiedziała co ma teraz zrobić. Czy ma się uśmiechnąć czy możesz powiedzieć, że potrzebuje minimum dziewięćdziesiąt tysięcy dolarów na operację Anthonego. I jeszcze jego słowa, które sprawiły, że poczuła się naprawdę dziwnie. Przecież nie mówiłaby mu gdyby jej syn był chory na grypę czy zapalenie płuc. Wystarczyłby wtedy leki, na które było ją stać. A kredytu by nie dostała, nie była kimś wiarygodnym według banku, była samotną matką.
    - Nie chcemy Twoich pieniędzy, dawaliśmy sobie radę wcześniej to i damy teraz. - powiedziała jak to ona. Mężczyzna zapewne spodziewał się takiej odpowiedzi. Nawet Matt chciał pożyczyć jej pieniądze, nie przyjęła ich. Nigdy nie chciała mieć u nikogo długu wdzięczności.
    - Może i potrzebujemy pieniędzy ale to, że nagle pojawiłeś się znikąd i masz sporą sumę na koncie nie oznacza, że wybaczę Ci wszystko co zrobiłeś. Nie oznacza to również, że nagle staniesz się idealnym ojcem. Anthony nigdy go nie miał i wyrósł na naprawdę dobre dziecko.
    Po tych słowach wstała poszła do syna i zniknęła w nim z jednym z pokoi. Nie było jej dobre dwadzieścia minut i można było tylko usłyszeć dźwięk puszczanej wody do wanny. Potem z łazienki wyszła z synem ubranym w piżamę i zaprowadziła go do jego pokoju. Chłopiec rzucił do mężczyzny krótkie dobranoc i zniknął zamykając za sobą drzwi. Elaine spojrzała pierw na kwiaty, potem na swojego byłego faceta i usiadła znów na krześle w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  32. Elaine przetarła twarz dłońmi nie wiedząc co ma teraz zrobić. Kochała swojego syna i chciała mu pomóc z całego serca ale jej duma nie pozwalała przyjąć jej pomocy właśnie od niego. W jej głowie pojawiały się obrazy kiedy to leżała na łóżku z brakiem chęci do życia. Koleżanki z porodówki, do których przychodzili ich mężczyźni. Ona zawsze była z tym wszystkim sama. A dlaczego? Bo pozwoliła mu odejść. Nie chciała mu psuć czegoś co sobie już zaplanował.
    - Masz mi coś jeszcze do powiedzenia czy masz zamiar cały czas przekonywać mnie, że nic ode mnie nie chcesz? Zapewne gdybyś nie dowiedział się o tym, że masz syna nie zwróciłbyś uwagi na mnie po tym jak dałabym Ci kosza.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedy do niej podszedł spojrzała na niego ale nic poza tym. Zdawało jej się, że zbliża się coś co nie powinno mieć miejsca. Odległość pomiędzy nimi powinna wynosić minimum metr i jak można zauważyć Elaine starała się tego dokonać. Słuchanie o tym jak bardzo żałuje nie robiło na niej jakiegoś wielkiego wrażenia. Ona też żałowała wielu decyzji w życiu i jakoś nie mogła ot tak pstryknąć sobie palcami i wszystkiego naprawić.
    Chciała zabrać dłonie z jego rąk ale coś ją powstrzymało. Chyba nie chciała aby wyglądało to nerwowo czy histerycznie. Nie drgnęła kiedy musnął palcami jej policzek. Było to miłe uczucie, ale nie mogła się teraz rozklejać.
    - Gdyby Ci mnie rzeczywiście brakowało i byłoby tak jak mówiłeś wróciłbyś. Nie odezwałbyś się przez przypadek bo spotkałeś mnie w tym miejscu. Przyjechałeś do Las Vegas i nie dałeś znaku życia. Zrozum, że nie jestem w stanie zaufać komuś kto wykręcił mi taki numer.

    OdpowiedzUsuń
  34. [ fap logic. A ja sobie dziś uświadomiłam, że dostała kwiaty i one nagle zniknęły, bo ich przecież do wazonu nie wsadziła ani nic]

    - Kiedyś myślałam, że Cię znam. Jak widać pomyliłam się. - powiedziała nieco złośliwie a na jej twarz wkradł się uśmieszek, który był charakterystyczny dla tego tonu głosu.
    Denerwowało ją to, że zachowywał się tak jakby zniknął na dwa nie mówiąc, że jedzie z kumplami pod namioty. Nie było go naprawdę sporo czasu, pięć lat. Wszystko mogło się zmienić. A może Elaine miała kogoś? Było to bardzo prawdopodobne, przecież nie była brzydką kobietą. James zdawał się nie myśleć o Elaine w innych kategoriach niż jest wolna bo ją zostawiłem.
    - Czasem niektóre sytuacje wymagają poświęceń. - powiedziała robiąc mały krok do tyłu i tym samym opierając się plecami o parapet.

    OdpowiedzUsuń
  35. [ cieszę się, że sobie wszystko wytłumaczyłyśmy]

    Chciała mu wykrzyknąć wszystko w twarz, wypierzyć cios w nos, przytulić aby potem móc rzucić w niego wszystkimi nożami jakie miała w kuchni. Była przepełniona różnymi uczuciami, których nie mogła do końca racjonalnie wytłumaczyć.
    Miał trochę racji w tym co mówił. Mogła dawać mu nieco bardziej oczywiste sygnały. Mógł mieć naprawdę dziwne myśli. Nie powiedziała mu wprost, że nie chce go widzieć. Ale znał ją na tyle, że wiedział jedno - u niej nigdy nic nie było oczywiste. Mężczyzna musiał się domyślać i stawać na głowie aby rozważać co miała naprawdę na myśli.
    Kiedy oparł ręce o parapet jak dla niej było o wiele za blisko. Czuła ciepło bijące od jego ciała. Zapach perfum zmieszane dopiero co ze spalonym papierosem nie zapominając o charakterystycznym zapachu jego skóry. Jego słowa sprawiły, że zakuło ją coś w żołądku. W pewnym sensie miał rację. Spojrzała mu prosto w oczy jak miała w zwyczaju i powiedziała:
    - Dziewięćdziesiąt tysięcy. To brakująca kwota. - dopiero po chwili ciszy dodała jeszcze - Znów zaczynasz mieszać mi w głowie na tyle, że sama nie wiem czego chcę.

    OdpowiedzUsuń
  36. [ leć, leć. Ja też niedługo zmykam więc dobranoc :> dziewięćdziesiąt tysięcy* taka mała poprawka :D ]

    Zrobiło jej się bardzo głupio. Nigdy ale to przenigdy nie chciała od nikogo wyciągać pieniędzy. Nawet jak była z nim w związku i była na studiach to starała się dorabiać na wszelki możliwy sposób. Nie chciała żyć za jego pieniądze.
    Obserwowała go uważnie. Każdy jego ruch, nawet dostrzegła drgnięcie mięśni szczęki mężczyzny. Jego spojrzenie przeszywało ją na wylot tak samo jak zwykle. Trzeba było przyznać, że jedno było warte drugiego. Oboje mieli bardzo trudne charaktery i jak już sobie coś postanowili to trudno było ich przekonać. Może dlatego często nie mogli się dogadać?
    Nie zdążyła nawet nic odpowiedzieć czy przełknąć śliny bo James ją pocałował. Pierwsze sekundy były raczej próbą pozbycia się szoku oraz walką z silną wolą Ell. Jak widać walka nie udała się bardzo szybko, ponieważ nasza panna Grim oddała pocałunek mężczyzny, którego ponoć tak bardzo nienawidziła.

    OdpowiedzUsuń
  37. [ wybaczam :> Pomyśl nad czymś nowym]

    Sama nie wiedziała dlaczego mu pozwoliła. W końcu była na niego zła. Nie całuje się ot tak osób, na które się gniewamy. Ale to wszystko jego wina. Znów jej namieszał w głowie tą swoją gadką i słodką minką. Kiedyś zapewne nie skończyłoby się to na jednym pocałunku ale teraz była inna. Podchodziła do wszystkiego na dystans.Może bywała oschła i zimna ale nie miała innego wyjścia. Musiała, w końcu miała dziecko. A jak wiadomo one znikąd się nie biorą. Dlatego poczuła ulgę gdy się od niej odsunął, w przeciwnym razie musiałaby go odepchnąć. Nie chciała aby pomiędzy nimi była jakaś niejasna sytuacja a jak widać taka właśnie nastała.
    Właśnie otwierała usta aby go opierzyć kiedy ten wszedł jej niemalże w słowo. Znów zrobił coś takiego, że odebrało jej mowę. Ale może to i lepiej, że się nie odezwała? Całe szczęście, że jej siostry nie było w domu bo dałaby mu nieźle popalić. Sama nie wiedziała czy zostawienie jej samej było dobrym pomysłem. Teraz miała czas aby rozmyślać nad tym wszystkim. Po raz kolejny przeklinać siebie w duchu za to, że nie potrafiła mu powiedzieć. Wiedziała, że prędko nie zaśnie.

    OdpowiedzUsuń