INFORMACJE

▶ Otwarcie bloga nastąpiło 22 grudnia o godzinie 17
▶ Zanim dołączysz, zapoznaj się z zakładkami: Regulamin, Zawody, Fabuła, Bellagio
Jeśli nie masz pomysłu na postać, zerknij do zakładki Wolne postacie - została ona zaktualizowana

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Moim żywiołem jest nienawiść. Zawiera wszystko to, co pozwala mi dalej żyć.


Potwory, które kiedyś czaiły się pod łożkiem
możesz teraz znaleźć w mojej głowie.
Tkwią gdzieś pomiędzy obawami dotyczącymi udawania
których tam nie było, kiedy byłam młoda.


Lyra Gardner

dwudziestodziewięcioletnie stworzenie
szare oczy, blada cera, czarne włosy
manager
głównie można spotkać w The Bank, tak jakoś sobie ukochała 


Jestem silna, kiedy milczę
Nigdy nie ujrzysz mnie grającej na zwłokę

Należy do tych osób, które nietrudno zauważyć w Bellagio, jak raźnym i pewnym krokiem, pomimo wysokich obcasów, przemierza salę. Dobrze znana gościom kobieta, pojawia się pośród nich wielokrotnie podczas jednego wieczoru i zawsze załatwia wszelkie delikatne sprawy bardzo dyskretnie. Tym razem prawdopodobnie zmierza w stronę niezadowolonego klienta, żeby zaprosić go do swojego gabinetu i spokojnie omówić problem. Profesjonalizm, jaki sobą prezentuje nie pozostawia złudzeń - panna Gardner jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.
Gdyby jednak zapytać jej współpracowników o to, jaka jest tak na co dzień, można by się zdziwić. Lyra nie cieszy się bowiem opinią osoby radosnej, ani tym bardziej chętnej do zawiązywania z kimś jakichkolwiek relacji. Rozdziela życie prywatne od zawodowego - kiedy występuje jako manager, rozmowa z nią, to czysta przyjemność. Jeśli sytuacja tego wymaga, kobieta potrafi się nawet szczerze uśmiechnąć i w sposób dyplomatyczny rozwiązać konflikt, jako naprawdę elokwentna osoba. Jednak z chwilą, gdy kończy się jej czas pracy, powraca chłodna i opanowana panna Gardner, której kpiący uśmiech w połączeniu z wymownym milczeniem, skutecznie odstrasza nieproszone towarzystwo. Ceni sobie swoją samotność.


p o w i ą z a n i a 

Im szersze skrzydła przypina nam miłość
z tym większej wysokości spadamy.
Nienawiść uczy nas chodzenia po ziemi
oddychanie zaleca, nie wzdychanie.

___
M. Sedgwick
Sdm i Delilah użyte w karcie.
wąteczki <3 

18 komentarzy:

  1. [Trzeba przyznać, że jest niezwykle oryginalna.
    Bardzo podobają mi się zdjęcia na podstronie.
    Witam serdecznie.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Witam bardzo serdecznie i już dodaję do spisu ! :>]

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cieszę się, że coś przypadło ci do gustu. Mnie - jak zwykle zresztą - najbardziej podoba się wizerunek mojej postaci. Sama pewnie wiesz, jacy krytyczni są autorzy względem własnych tekstów.
    Interesujący pomysł na wątek... Proponuję zacząć od powiązania (mniej lub bardziej wiążącego), co ty na to? Przyznam szczerze, że nie lubię zaczynać od zera, ale jeśli stoisz po przeciwnej stronie barykady, to będziemy się zastanawiać nad jakimś kompromisem.]

    J. Cassegrain

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dzięki. Oczywiście, że chcę wątek. Masz na niego jakiś pomysł?]

    Marlon Grisen

    OdpowiedzUsuń
  5. [O! Czuję się taka rozpoznawalna. Ale faktycznie, JRM to mój znak charakterystyczny. Cóż, ja biedna na to poradzę. ;) Wątek bardzo chętnie. Miejsce to zapewne The Bank wybieramy?]

    Grayson

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hm, mam dwie opcje. Raz: właściwie może chcieć rozmawiać z managerem kasyna bo się jakaś krupierka nazbyt spoufalała, a on tak bardzo nienawidzi dotyku! :D Dwa: Spija kolejnego drinka przy barze, co pięć minut odbierając lub odrzucając połączenia, a przy tym będąc obojętnym na otoczenie - a obojętność nie raz intryguje, lub obraca się w wielkie zainteresowanie otoczenia , bo ktoś go rozpozna, będzie coś chciał a twoja ocali go przed zdjęciami schlanej mordy. XD']

    Grayson

    OdpowiedzUsuń
  7. [Niezbyt. Będę wdzięczny za podrzucenie jakiegoś pomysłu lub rozpoczęcie wątku. Wszystko po świątecznym szale oczywiście. ;)]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Myślę, że możemy pomyśleć nad czymś ambitniejszym, a relację gość-manager wykorzystamy w ostateczności, hm?]

    J. Cassegrain

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ach, no i zapomniałam: piękne zdjęcie. Znacznie lepsze niż poprzednie.]

      Usuń
  9. [Dziwnie? Bym raczej powiedziała, że dobrze.]

    Miał jechać na urlop. Trafił tutaj. Co Las Vegas może zaoferować człowiekowi, który powinien zapomnieć o pracy? Kobiety, alkohol i gry - więcej uciech cielesnych nie trzeba było. Nikt mu tego zabronić nie mógł. Jednak sam dobrze wiedział, że nie musiała być to najlepsza decyzja. Czy dom nad oceanem nie byłby lepszy? Nikt nie potrafił zrozumieć decyzji Alexandra, z resztą - nie miał kto go rozumieć.
    Sam siebie też nie rozumiał. Mógł spać do południa - wolał od rana analizować raporty nadsyłane z firmy, mógł nie opuszczać apartamentu - wolał przyjrzeć się temu miejscu i ludziom, mógł pić w samotności, bo potrzebował się upić - mimo wszystko wybrał The Bank.
    Dopijał drinka, w tym samym czasie odrzucając któreś z kolei połączenie od sekretarki. Odbierał losowo wybrane telefony, a od dwudziestu minut, żaden nie był tym przy którym był gotów wcisnąć zieloną słuchawkę.
    - Poproszę jeszcze Blue Lagoon - zamówił kolejnego drinka i wcisnął komórkę do kieszeni marynarki. Nie był jedynym, który korzystał z uroków baru.
    Słysząc słowa kierowane do niego, bo przecież usłyszał własne nazwisko był nieco zaskoczony. Nie żeby nie spotkał tu nikogo znajomego, chodziło raczej o fakt, że zwracała się do niego kobieta, ba, całkiem obca i zadbała o jego tyłek. Myślami powrócił na ziemię, do miejsca w którym się znajdował.
    - Dziękuję za zainteresowanie, choć domyślam się, że to w ramach obowiązków. Nie pomyślałbym, że nawet tutaj zlecą się hieny z aparatami - chrząknął. - No, nic. W takim razie będę zmuszony zmienić miejsce, co uczynię, jeśli tylko ma Pani coś do zaproponowania. Nie widzi mi się powrót do apartamentu o tak młodej godzinie.
    Zamilkł czując wibracje w kieszeni. Spojrzał na wyświetlacz i zrobił minę, jakby pojawił się tam napis "Nikt ważny, ale trujący dupę".
    - Nie powiem, że zdjęcie w takim towarzystwie, jak Pani źle by wyglądało w gazecie. Ale nie sądzę, bym ja w tej chwili wyglądał bardzo reprezentacyjnie.
    Posłał jej rozbawione spojrzenie i uśmiech z serii - nie słuchaj mnie, tylko ratuj.

    Grayson

    OdpowiedzUsuń
  10. [witaj:) dziękuję, mnie także urzekł jej róż, chociaż do moich ulubionych kolorów nie należy;)
    twoja postać piękna, tatuaże świetne i historia mrrau!
    no, cieszymy się na ten wątek. czy możemy przyjąć, że się panie już znają, skoro Lyra jest stałą bywalczynią The Bank?]

    Ariel

    OdpowiedzUsuń
  11. [no, no:D
    z pomysłami ciężko, ale zawsze można zacząć od czegoś prostego. nad ranem, zamknięcie zmiany, Arielka przychodzi się rozliczyć. uwierz, da się to pociągnąć ciekawie:D
    albo możemy zrobić akcję z pijanymi gośćmi, którzy dobierają się do kelnerek i tu wkracza twoja postać. jeśli nic nie odpowiada, jeszcze pomyślę:)]

    OdpowiedzUsuń
  12. [hmm, druga opcja! niechże Ariel zobaczy Lyrę w akcji:D]

    OdpowiedzUsuń
  13. - Ma Pani rację, zapewne specjaliści, których obecnie nie ma przy moim boku, pokręciliby głowami dając znać, że nie jest to najlepsza chwila, a tym bardziej miejsce na wypicie więcej niż jednego drinka - przyglądał się uważnie kobiecie będąc pod wrażeniem jej profesjonalizmu. - Zdam się na Panią, o ile nie będę zmuszony przesiedzieć w samotności reszty wieczora. Tłumów ludzi nie wymagam, tak samo jak obecność wokalistki i ochrony jest mi całkowicie obojętna. - Wzruszył ramionami.
    Pozostawił niedopitego drinka na blacie baru i postanowił pójść za Panią Gardner. To naprawdę była lepsza opcja, niż potem oglądać swoje własne zdjęcia w internecie pod nie całkiem przyjemnymi hasłami. Z resztą, zanim by je obejrzał już cała firma miałaby o czym mówić.
    Mógł być naprawdę wdzięczny, ba, był wdzięczny. Zajął wskazane przez nią miejsce. I cieszył się, że zabrała głos pierwsza. Droga w milczeniu do, jak przypuszczał, jej gabinetu była naprawdę męcząca. A większa dawna ciszy naprawdę całkowicie by go dobiła. Zwłaszcza, że nawet telefon zamilkł.
    - Nie widzę powodu by przepraszać. Wszystko jest w najlepszym porządku, a Pani spisała się w pełni profesjonalnie. Jestem pod wrażeniem doskonałej organizacji, a przy okazji... - uśmiechnął się do niej w pełni sympatycznie - chętnie napiję się czegoś jeszcze, o ile jest szansa, że Pani napije się ze mną. I proszę nie mówić "Pan", będę czuł się lepiej jeśli będzie się do mnie Pani zwracać Alexander. W końcu nie traktuję tego, jako oficjalnego spotkania.

    Grayson

    OdpowiedzUsuń
  14. Ariel, dokądkolwiek się udała i gdziekolwiek pracowała, nie potrafiła nie rzucać się w oczy. Jasnoróżowe włosy, spora ilość tatuaży, zdobiąca większość ciała dziewczyny - to wszystko budziło u społeczeństwa podziw/odrazę. Nigdy jednak nie spotykała się z obojętnością, ale to akurat się jej podobało. Lubiła przyciągać uwagę i każdy zabieg, jaki wykonała na sobie, miał poza jej upodobaniami, ukryte dno. Skandale.
    Najpierw w domu, szkole, potem w bibliotece i domu starców, gdzie pracowała. Niestety, o ile na imprezie taki look miał swoje plusy, tak w przeciętnym miejscu zatrudnienia bywał negowany. Wyrzucona z domu, trafiła do The Bank, gdzie przyszło jej żyć z tacą na lewej dłoni.
    I lubiła tę pracę, uwagę mężczyzn, którzy zostawiali spore napiwki. Czasem tylko miała dość biegania po sali, pojenia obleśnych bogaczy i uśmiechania się, gdy jej osoba spotkała się z nietrafionym określeniem. Umiała zagryźć wargi i działać, byleby nie dostać niepotrzebnej reprymendy. Nienawidziła być karcona, zwłaszcza gdy wina nie leżała po jej stronie.
    Tego wieczoru, kiedy otrzymała od grupki pijanych facetów przylepkę Piggy, była dość poirytowana, by w każdej chwili im zwyczajnie przywalić. Wszystkim, każdemu z osobna. Dobierali się nie tylko do niej, ale też młodszej koleżanki po fachu, a to już ją wyprowadzało z równowagi.
    Jedyne, co ich ratowało, to przerażenie jej współpracownicy, której bardzo zależało na pracy i wkroczenie do akcji managerki.
    W pierwszej chwili Ariel zmrużyła oczy i nawet chciała jej coś powiedzieć, ale pokornie ruszyła za drugą kelnerką. Było i tak sporo roboty, a różowowłosa miała nadzieję, że działanie Lyry ma ukrytą taktykę w sobie, bo choć tamta druga zlękła się jeszcze bardziej, Ariel wierzyła w sens całej scenki i posłusznie spełniła zarządzenie.
    Kątem oka dostrzegła, że sytuacja została dość szybko rozwiązana, więc już chciała wrócić do swoich obowiązków, ale zatrzymał ją barman z informacją, że są oczekiwane w gabinecie managera.
    Ariel, idąca na przodzie, stanęła przed drzwiami i zapukała w nie, chwile później otwierając, gdy otrzymała pozwolenie ze środka.

    Ariel

    OdpowiedzUsuń