INFORMACJE

▶ Otwarcie bloga nastąpiło 22 grudnia o godzinie 17
▶ Zanim dołączysz, zapoznaj się z zakładkami: Regulamin, Zawody, Fabuła, Bellagio
Jeśli nie masz pomysłu na postać, zerknij do zakładki Wolne postacie - została ona zaktualizowana

niedziela, 22 grudnia 2013

Troskliwy tata?

Mattieu Weber
36 lat | szef kasyna | z cyklu: jak zapanować nad chaosem? | bagaż doświadczeń


Jeszcze parę lat temu był młodym chłopakiem pełnym planów na przyszłość. Parę lat to pojęcie względne – może być ich dwa, cztery, sześć albo tak jak w jego przypadku dziesięć. Poznał życie i pokochał je tak, jak swoją narzeczoną Amelię, która parę miesięcy po ślubie wydała mu na świat córkę o imieniu Melissa o pięknych błękitnych oczach.
Nie było mu dane długo cieszyć się rodzinną sielanką. Amelia zmarła na raka, zabierając ze sobą dużą część jego serca której prawdopodobnie nigdy już nie odzyska.
Kiedy spogląda w oczy córeczki widzi w nich swoją żonę. Czasem ciężko mu wychodzi bycie dobrym tatuśkiem; spędza w swoim biurze całe dnie, dopinając wszystko na ostatni guzik. Mała wtedy kręci się obok niego albo zostaje z opiekunką i nie potrafi zrozumieć, czemu to tata woli pracę od niej.
Czasem chciałby uciec. Spakować walizkę, wziąć małą za rękę i polecieć na bezludną wyspę. Zapomnieć o problemach które go otaczają i bliznach, które przypominają o swoim istnieniu najbardziej gdy Mel jest na noc u koleżanki a on siedzi sam przeglądając fotografie. Rozgrzebuje stare rany i nie pozwala im się zabliźnić.
Czuje się odpowiedzialny za wszystko, co go otacza. Również za tą małą istotę, nad którą sam sprawuje opiekę już od dwóch lat. Wydaje mu się, że jeśli klient skarży się na krupiera za oszustwa, to to jego wina bo to on go zatrudnił. Zadręcza się tymi wszystkimi problemami, obowiązkami i robi się coraz bardziej szorstki i odporny na uczucia.
Nigdy nie zapomina.



1|2|3

59 komentarzy:

  1. [Dzień dobry <3 co do tego jaką postać miałam to chyba Justine, ale niestety nie mogłam jej prowadzić, ze względu na problemy osobiste, a jak już się wszystko unormowało u mnie to blog padł... :( a, że uwielbiam taką tematykę to tak przez ten długi czas żyłam nadzieją, że może będzie reaktywacja, no i proszę! Doczekałam się! :D ale przechodząc do konkretów, mam nadzieję, że nie pogniewasz się, że doprawiłam mu prawniczkę do współpracy :D no i oczywiście marzy mi się powiązanie jakieś, co powiesz?:D]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Witam, witam, witam :D A teraz myśl jaki wątek robimy chodzi o pomysł bo zarys powiązania już jest :D ]

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wiecznie trująca dupę pani adwokat bardzo, bardzo by chciała jakieś jeszcze powiązanko oprócz tegoż zawodowego :> Taka z niej troskliwa bestyja, że może od czasu do czasu zajęłaby się małą Weber'ówną na początek (coby od razu się na jej ojca nie rzucać) ogólnie rzecz biorąc przyjacielskie relacje Ci odpowiadają?:D ]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  4. [A dobry wieczór, dziękuję za miłe powitanie. :) Betty chętnie podejmie się opieki nad niebieskooką Melissą (swoją drogą to moja kotka ma tak na imię, co za zbieg okoliczności). Wątek zaczynamy od rozmowy kwalifikacyjnej czy już od pierwszej wizyty w domu Mattieu?]

    Betty

    OdpowiedzUsuń
  5. [Mam tak samo, Gemma jest cudowna i długo nie mogłam się zdecydować na odpowiednie zdjęcie. <3 Cieszę się, że nie tylko mnie się ono podoba. Oczywiście zacznę ja, bo ty dałaś pomysł. Tylko z góry uprzedzam, że moje zaczęcia i odpisy są często tasiemcami.]

    Betty

    OdpowiedzUsuń
  6. [W zamian za ten zachwyt proponuję wątek. Mogą razem ponarzekać. Ha! Spotkać się gdzieś przypadkiem i porozmawiać i powiedzmy, że Tallulah go nie rozpozna i weźmie go za jakiegoś typka, zaproponuje mu swoje usługi i jakoś tak. hym?]
    Tallulah

    OdpowiedzUsuń
  7. [ekhem...;p]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jedno drugiego nie wyklucza;p Prim może być dobrą "ciotunią", która pozwala małej gryzmolić po jej papierach, kiedy to niesforny tatuś zabiera ją do pracy, gdy zła, zła opiekunka bierze sobie wolne;p to teraz tylko mi powiedz czy mam wymyślić konkret wątek i Ty zaczniesz, czy Ty coś podrzucisz, a ja coś sklecę?:3]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  9. [No dobrze. Nie chcem ale muszem. HAHAH I MAM POMYSŁ. Zrobimy tak, że Anita będzie chciała, żeby jej zapłacić za taniec a on powie że nie musi i ona się wkurwi i wtedy on jej powie kim jest! ]
    Jakoś po dziewiątej zeszła wreszcie ze sceny, gdzie przez dwadzieścia minut machała nogami i pociła się na rurze. Zmieniła wysokie szpilki, na niższe szpilki i swój strój na zwykłą czarną, skórzaną bieliznę. Wewnątrz stanika schowała dwie foliowe torebki.
    Muzyka zaczynała ją irytować - to był znak, że należało się uczulić, po za tym od kilku minut miała chcicę. Ludzi, jak zwykle było dużo, dostała dość wysoki napiwek, ale jej ciało było warte więcej niż cztery zmięte setki. Było warte, przynajmniej dziesięć takich setek.
    Kiwnęła głową barmanowi i kilku stałym bywalcom. Zlustrowała pomieszczenie wzrokiem i natknęła się na przystojnego mężczyznę w garniturze. Znała ten typ aż nazbyt dobrze. Siedział samotnie w loży i pewnie czekał na show. Mogła mu równie dobrze dać show. Podeszła kręcąc biodrami i usiadła obok niego kładąc mu nogę na kolanach.
    - Wydaje się pan samotny. Mogę to zmienić.
    Jak długo w prawdziwym życiu, mężczyźni winni podrywać kobiety, w klubach to kobiety podrywały mężczyzn. Anita była w stanie nie tylko tańczyć i się rozbierać, mogła oddać się całkowicie, jeśli tylko były z tego pieniądze. Uśmiechnęła się do niego.
    - Jeszcze jednego drinka? Znam najlepszy w tym barze. Nie podają go byle komu.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  10. Odwróciła się, jej noga nie ruszyła się z miejsca i mrugnęła do barmana. Mężczyzna zdawał się być umiarkowanie zainteresowany, ale Anita nie chciała zainteresowania tylko wynagrodzenia.
    Uśmiechnęła się, pokazując zęby.
    - Nazywam się Tallulah.
    Wiedziała, że lepiej nie pytać o imię, klienci tego nie lubili, to nie było profesjonalne i Anita była tego świadoma. Niektórzy byli z mafii, inni byli tu incognito. Sama przecież posługiwała się pseudonimem.
    To była jedna z bardziej zaskakujących rzeczy w klubach nocnych. Nazywali ją tancerką, ale tak na prawdę wszystko było podszyte wstydem.
    Kelner postawił przed nimi tacę z dwoma szklankami i Tallulah wzięła swoją i upiła łyka. Teoretycznie nie powinna była pić w pracy, ale kto to na to patrzył. Zachęciła mężczyznę do wypicia.
    Pociągnęła nosem i oblizała usta, przypomniała sobie o głodzie, który nasilał się coraz bardziej. Wciągała z klientami, ale tylko z tymi, którzy również wciągali. Życie narkomanki, wymagało jednak. Spojrzała uważnie na faceta. Nie wyglądał na typa od koksu, raczej od fety. Tak, ci z korporacji brali fetę.
    - Jakiego rodzaju rozrywki mogę ci zapewnić? Czego szukasz? - z tymi słowami przysunęła się bliżej do niego, niemal na nim siadając.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  11. Więc był rozmowny i grał w otarte karty. No patrzcie państwo i jeszcze prowokował.
    - Oh siedzi gdzieś tam na górze, załatwia sprawy, wypełnia papiery i pewnie też mógłby się napić. - roześmiała się, na wyobrażenie pana Weber'a, którego w zasadzie nigdy nie spotkała. - Seks mogę dać, zarobek dostanę, a dragi mam. Mogę się podzielić.
    Sięgnęła do stanika i wyjęła z niego foliową torebkę pełną białego proszku. Wystarczająco na sześć, średniej długości kresek. Znów pociągnęła nosem i zdusiła w sobie chęć do wtarcia całości w dziąsła - wtedy pewnie kopnęłaby w kalendarz. Wrzuciła torebeczkę do kieszeni w marynarce faceta i wdrapała mu się na kolana.
    - Najpierw taniec.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  12. [Pani Dashwood z sukcesem załatwiła kolejną sprawę, dajmy na to dziany klient wycofał oskarżenie na ochroniarza, co kosztowało ją nie tylko w huk pracy papierkowej, ale i dla dobra sprawy kolację z facetem, stanowiącym jednego z najbardziej wpływowych klientów, dzięki czemu zatrzymała go przy Bellagio, więc kochany szef przyjaciel zaprosiłby ją na drinka, bo każdemu przecież należy się chwila odpoczynku i relaksu prawda? A tak btw. nie przewidujesz może jakiegoś romansu? Nie żeby od razu miłość do grobowej deski, ale jakiś pociąg, pożądanie i chęć rozmowy?:>]
    Prim

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć! Do stworzenia mojej postaci potrzebuję powiązania z Matieu. Nie chciałabym zbyt dużo zdradzać, więc jedynie spytam: Czy Twoja postać byłaby w stanie przyjąć do pracy osobę w zamian za możność mieszkania w Bellagio? Dodam, że moja postać ma w sobie dużo uroku i z pewnością może intrygować swoim zachowaniem, ciężko więc przejść obok niej obojętnie.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Jasne, nie widzę problemu, ale Mattieu byle komu by takich ulg nie dawał więc możemy przyjąć że jest bardzo podobna do jego zmarłej żony i juz mamy wytłumaczenie, o :)]

      Usuń
    2. [Dziękuję ci pięknie! Przynajmniej już będziemy mieć jakieś powiązania :)]
      - Przyszła Agathe

      Usuń
  14. Mattieu ufał Elaine. Wiedział, że mógł ją dać do najlepszych klientów bo potrafiła sobie ich tak owinąć wokół palca, że wydawali w ciągu jednego wieczoru niewyobrażalne pieniądze. Nikt poza klientem na tym nie tracił. Szkoda, że jej kariera rozwijała się na takiej a nie innej ścieżce zawodowej. Dziwnie jest żyć z myślą, że gdyby nie ładna buźka i figura zapewne byłaby bezrobotna.
    Po tym co się zdarzyło wiedziała, że zostanie wezwana. Ba, nawet czekała aż to nastanie. Dlatego pojawiła się szybciej niż można było się spodziewać stojąc w swoich czarnych szpilkach i koronkowej sukience sięgającej krócej niż do połowy uda. Ten klient lubił takie kreacje dlatego musiała wyglądać tak a nie inaczej. Nawet nie zdziwiła się gdy słowa z ust szefa były wypowiadane podniesionym głosem. Ale ona jak zawsze kiedy była w pracy była spokojna.
    - Zasady były jasne, klient nie ma prawa dobierać się do dziewczyn towarzyszących. Wkładanie ręki pod sukienkę niemalże do samej bielizny chyba można zaliczyć do naruszania granicy. Nie żałuję, że go uderzyłam i gdyby zdarzyło się to jeszcze raz to tym razem zrobiłabym to z pięści. - patrzyła na Niego swoim charakterystycznym, nieco kocim spojrzeniem czekając na kolejną dawkę krzyków.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  15. Na jego niemalże komendę usiadła na fotelu zakładając nogę na nogę. Jak zwykle siedziała wyprostowana niczym struna. Matka ją tego nauczyła. Musiała zawsze zachowywać się zmysłowo jednakże nie wulgarnie. Bo kobita jest bardziej atrakcyjna gdy się jej pragnie a nie się ją ma.
    - Gdyby ochroniarz nie był zajęty czymś innym i reagował na moje prośby zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej. Panie Weber, zdaje sobie Pan sprawę z tego, że nie jestem osobą, która bawi się w Rockiego i ma zamiar wymierzyć wszystkim sprawiedliwość. Proszę jednak o to, żeby ochroniarze bardziej się rozglądali bo mam ochoty kolejny raz bronić się sama.
    Ona na niego cały czas patrzyła tym samym spojrzeniem. W pracy zawsze była specyficznie wymalowana co dodawało jej urodzie pewnej zadziornej i tajemniczej nuty. Po drugie to należało również do odgrywania jej roli. Inną kobietą, prawdziwą Elaine Grim była tylko dla jednego mężczyzny na świecie - jej syna.
    - Czy coś jeszcze chce mi Pan powiedzieć? - spytała.


    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  16. Elaine należała do kobiet, która nie podrywała wszystkich facetów, którzy ją otaczali. Nie miała nawet zamiaru szukać sobie kogoś aby udowodnić innym, że i ona może być szczęśliwa. Nie chciałaby aby ktoś traktowałby źle jej syna, jak dziecko drugiej kategorii. Ona kochała go nad życie i mogłaby być tylko z mężczyzną, który były w stanie pokochać go tak samo jak ona. Teraz nie wiedząc czemu na myśl przyszła jej jego córka, która była w podobnym wieku jak Thony, Była najsłodszą dziewczynką jaką poznała. Nie zapominajmy też o tym, że miewała swoje humorki i fochy. Wtedy należało z nią na spokojnie porozmawiać jak kobieta z kobietą. Zawsze tłumaczyła jej, że kobieta nie może pokazywać swoich słabości i nawet gdy chce być nie miła musi robić to w ładny sposób z uśmiechem.
    Panna Grim nigdy nie uważała się za piękną kobietę. Nie urodziła się taka, od zawsze musiała pracować nad tym aby wyglądać jak wyglądać. Kiedy chciałaby zjeść paczkę chipsów zapewne poszłaby by potem biegać z jakieś dobre dwie godziny aby spalić chociaż część okropnych kalorii, które w siebie wpakowała. Kolor włosów jaki miała był naturalny tylko fryzjerka jej je lekko na dole rozjaśniła, bo taka jest moda. W sumie Elka miała to gdzieś ale w tej pracy chodziło o wygląd.
    Wzięła od niego kartkę i długopis. Swoim schludnym pismem napisała imię i nazwisko jednego z ochroniarzy. Dlaczego się nie sprzeciwiała? Bo wiedziała, że i tak się dowie kto wtedy był. Nie było sensu komplikować wszystkiego. Ona również patrzyła mu w oczy. Była nauczona, że kontakt wzrokowy jest bardzo ważny. Wtedy wiemy, że nasz rozmówca jest zainteresowany i poczuje to co chcemy mu przekazać.
    - Mattieu...wiesz jaka jestem. Postaram się już nie stwarzać takich sytuacji. - o tym, że mężczyzna miałby problemy zdawała sobie bardzo dobrze. Raz gdy nie chciała spotkać się z pewnym klientem miała nieźle problemy. Bo on niby był właścicielem ale za rządzeniem tym miejscem stali zupełnie inni ludzie.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet jeśli była zaskoczona z tysiąca powodów - między innymi dlatego, że została odrzucona i dlatego że typ mógł być ojcem (ale nie ojcem chrzestnym jak sobie z ulgą przypomniała) tego zacnego przybytku, nie dała tego po sobie poznać. W sumie, możnaby zrzucić to na karb głodu, ale o wciąganiu nie było mowy. Chociaż jej racjonalne myślenie zostało dziwnie zagłuszone.
    Zaraz mogła stracić pracę, ale była pewna że jeśli tylko powoła się na swojego męża i jego kontakty w mafii, uda jej się uratować skórę. Kolejna opcja - facet blefował. Zawsze mógł blefować.
    Postanowiła zrobić dobrą minę do złej gry i wyjęła z jego kieszeni swój koks.
    - Jeśli tak właśnie jest, to jestem szczęśliwa, że przestał być eremitą i wyszedł ze swojej samotni. Bo ludzie gadają, że jest bardzo nieszczęśliwy.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  18. [a jaki wątek by ci odpowiadał?]
    Primrose

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiwnęła tylko głową na znak, że go dobrze rozumie. Miała nawet ochotę coś powiedzieć ale do pokoju wpadła Mel, która wyglądała dziś na przeszczęśliwą. W sumie uwielbiała patrzeć na to jak dzieci się uśmiechają. Były takie niewinne... Bo co one komu zrobiły, że były na przykład chore jak jej syn? On nigdy nikomu nic złego nie zrobił. Czy sprawiedliwe jest to, że ma być poszkodowany? Elaine od zawsze go kochała, jak dowiedziała się, że jest w ciąży już czuła, że poza tym dzieckiem nie będzie widziała świata. Nawet gdy została sama miała przeczucie, że to co w sobie nosi wynagrodzi jej smutek, który ją ogarniał.
    - Cześć Mel. - powiedziała uśmiechając się do małej. Uwielbiała ją i na sam jej widok na jej twarzy pojawiał się uśmiech. Potrafiła być naprawdę kochana, szczególnie gdy nie odczuwała zagrożenia z czyjeś strony.
    Słysząc jego słowa uniosła lekko brew. Cholera, nawet uśmiech i makijaż nie pomogły. Czyżby wyglądała aż tak źle? A ona nie mogła pokazywać swoich słabości. Uśmiechnęła się kątem ust. Uśmiechnęła się lekko kątem ust ponownie w ciągu dzisiejszej rozmowy patrząc mu w oczy.
    - Thony miał małe problemy, ale już jest dobrze. - odparła tylko krótko. Nie lubiła rozmawiać o chorobie syna. Stawała się wtedy bardzo ale to bardzo nerwowa.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz starała się być myślami gdzie indziej. Myślała o tym co zrobi jutro na obiad i na kolację. Zastanawiała się czy należało posprzątać w mieszkaniu i czy jej siostra nie chciałaby w końcu gdzieś wieczorem wyjść.
    Słysząc jego słowa przeniosła na niego wzrok.
    - Nie, naprawdę nie potrzebuję wolnego. Wszystko jest już teraz dobrze, a jak dobrze wiesz pieniądze są mi potrzebne.
    Może i zarabiała dużo ale żyli skromnie. Większość pieniędzy była odkładana na operację Anthonego i każdy dobrze o tym wiedział. Oczywiście poza jego ojcem, który nawet nie wiedział o jego istnieniu.
    - Po drugie ta praca mnie nie męczy. Bycie ikoną nie jest takie trudne. - odparła po chwili uśmiechając się do niego lekko aby upewnić go w tym, że wszystko jest ok.
    - Przyprowadzę Go niedługo do Mel bo mi ta mała żyć nie daje.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  21. - Wygląda na to, że prawdy nigdy nie poznamy. - powiedziała rozkładając ręce i zlustrowała go wzrokiem. - I tak wszystko co robię, robię z myślą o biznesie. Musi się kręcić.
    Czyli trafiła na pana szefa. W dodatku pana szefa, który nie miał pojęcia o ćpaniu. Jak jej zacny mąż. Obydwaj i cała ta mafia siedziała po czystej stronie.
    Jasne, pewnie, chciałaby rzucić, ale wtedy musiałaby zajmować się całym tym szajsem na trzeźwo. Nie było tak źle, no jasne, ale wtedy byłaby prawdziwą dziwką. Teraz była uzależniona i swoje wyskoki mogła usprawiedliwiać. Po za tym, żyła w Vegas, gdzie dekadencja obejmowała crack, fetę, kwas, pieniądze i dom perignon. Wszystko r a z e m.
    Nagle spojrzała na niego chłodno, po to by po chwili zmienić wyraz twarzy na pełen politowania. Nie miał pojęcia, nie mógł mieć.
    - Ćpanie. Nie. Jest. Fajne. Jest wywrotowe, wiesz? Albo jesteś uzależniony, albo zaraz będziesz, chyba że ćpasz kwas. Wtedy jest fajnie. Z koksem nic nie można. Najpierw masz wszystko co chcesz, potem nie masz już nic. Żyjesz na kolanach. Ale co pan, panie szefie czy też nie, wie o ćpaniu.
    To było lekkie podsumowanie jej wszelkich przytomnych myśli i gdyby nie była naćpana pewnie nie miałaby odwagi wypowiedzieć ich na głos.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  22. Anthony spytał o ojca raz. Rok temu kiedy siedzieli w Wigilię sami, on, jego mama i ciocia. Elaine bardzo dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że prędzej czy później i tak o to zapyta. Odpowiedź była prosta: Twój tatuś nie mógł zostać z nami. Bo i co miała mu powiedzieć? Twój ojciec nie wie o Twoim istnieniu bo kiedy chciałam mu powiedzieć oznajmił, że odchodzi? A żeby było zabawniej wyglądał jakby tą decyzję podjął już dawno temu. Chyba jej siostra musiała mu coś powiedzieć bo już nigdy więcej o niego nie zapytał. Tak jakby rozumiał, że ten temat jest ciężki dla jego matki.
    - Ale z drugiej strony to dobrze. Mel musi mieć kontakt z dziećmi. Thony zresztą też. Nie chodzą oni do przedszkola więc mają mało kontaktu z rówieśnikami a to niedobrze. Ale po co mam małego wysyłać do przedszkola skoro w domu jestem od powiedzmy szóstej do prawie dziewiętnastej? Mogę spędzić z małym dużo czasu a nie wydawać pieniądze na przedszkole. W sumie to nawet cieszę się, że mały nie jest już taki spokojny. Odkąd zaczął bawić się z Mel o wiele częściej się uśmiecha i bardzo się cieszy jak wie, że się z nią spotka. - powiedziała, ale teraz swoje spojrzenia zatrzymała w zupełnie innym miejscu niż jego twarz. Tak jakby wydawała się być zamyślona.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziała jak zapatrzył się na zdjęcie swojej żony, a raczej byłej żony. Czasem było jej mu szkoda, ale sama była w nieco podobnej sytuacji więc zdawała sobie sprawę z tego co czuje i wiedziała, że człowiek jest w stanie to przetrzymać. Szczególnie gdy darzy swojego malucha wielkim uczuciem.
    Wstała z fotela i obciągnęła sukienkę w dół. Spojrzała na niego i odezwała się:
    - Rozchmurz się czasem. Masz cudowną, zdrową córeczkę. - posłała mu lekki uśmiech i po prostu ruszyła w stronę wyjścia z jego gabinetu. Nie wiedzieć poczuła się dziwacznie. Rozmyślanie o wadzie serca syna, nigdy nie wprawiała ją w najlepszy nastrój. Szczególnie kiedy myślała ile dolarów musiała na nią zebrać. Gdy znalazła się na korytarzu poczuła dziwną ulgę. Najwyższa pora wracać do pracy. Uśmiech za trzy...dwa..jeden...

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  24. [A dzień dobry :) Hmm, Kenzie może i jest mało sławną aktorką, ale wciąż aktorką i jacyś tam dziennikarze za nią łażą. Może więc wpaść do Mattieu z prośbą, aby ochroniarze wzmogli czujność, bowiem nie życzy sobie jakichkolwiek paparazzi :) Chyba, że masz jakiś inny pomysł.]

    Kenzie

    OdpowiedzUsuń
  25. [Dobry wieczór. To zdjęcie jest zdecydowanie lepsze.]

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten dzień od początku jej przyjścia do pracy wydawał się jakiś dziwny. Ochroniarze wyglądali na bardziej czujnych niż zwykle a kobiety, które z nią pracowały zamiast z jednym potrafiła siedzieć nawet i z trzema mężczyznami, których nie znała z twarzy. A dobrze wiadomo, że to miejsce słynęło ze stałych klientów. Pozostaje tylko pytanie o co chodzi?
    Ubrana w czarną elegancką kreacją poszła spotkać się z klientem, który zapłacił ponoć niezłą sumkę aby spędzić z nią ten wieczór. Nic nowego, zapewne był po sześćdziesiątce i wydawał oszczędności swojego życia - nic nowego. Jej oczekiwania się spełniły.
    Siedziała przy stole do pokera ze swoim klientem i doradzała mu co powinien zrobić kiedy zobaczyła idącego szybkim krokiem szefa. Powiedział coś cicho do mężczyzny obok, którego siedziała i spojrzał na nią znacząco. Elaine wstała ze swojego krzesła i ruszyła za nim w dziesięciocentymetrowych szpilkach.
    - O co chodzi Mattieu?

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  27. Słysząc jego słowa Elaine poczuła naprawdę spory stres. Dreszcz przeszedł po jej plecach nie wróżąc nic dobrego. No bo łatwo było oskarżyć własnie ją. Zapewne już dawno temu prześwietlili całą jej rodzinę Miała chorego syna, więc mogła zabierać pieniądze. A ona czegoś takiego by nie zrobiła. Niestety była za uczciwa. Szła za nim krok w krok i starała się uspokoić spokojnie oddychając. Nie mogła pozwolić sobie na chwilę słabości. Tylko najbardziej przerażało ją to, że Mattieu również miał niemrawą minę, tak jakby czegoś się obawiał.
    Stali właśnie pod drzwiami jego gabinetu. Poczuła na sobie jego przelotne spojrzenie. Maska za raz...dwa...trzy. Zrobiła krok do środka i po chwili była w gabinecie, w którym siedziało dwóch mężczyzn. Na twarzy kobiety jak zwykle widniał lekki, nieco zadziorny uśmiech. Mama mówiła jej, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Jeśli pokażesz się z dobrej strony, wtedy będziesz cały czas tak odbierana.
    - Panowie chcieli się ze mną widzieć. - zwróciła się w ich stronę patrząc na nich.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  28. [A mam! Marlene jest wrzodem na tyłku szefa. Nie napisałam którego z szefów. Tego z restauracji, czy szefa szefów, więc można zrobić tak, że Marlene często spotyka się z Mattieu w jego gabinecie na dywaniku?]

    Marlene

    OdpowiedzUsuń
  29. Kobieta stała niewzruszona i patrzyła również prosto w oczy mężczyźnie. Dlaczego podejrzewają o to kobietę, która ma po pierwsze największy utarg a po drugie zero kontaktu z pieniędzmi? Faceci grają żetonami a płacą swoimi złotymi kartami kredytowymi. Ona dostaje określony procent od utargu oraz stałą pensję.
    - Nie mam na ten temat zielonego pojęcia, nie mam kontaktu z pieniędzmi. - powiedziała krótko a kiedy kazał ją przeszukać wywróciła nieco teatralnie oczyma jednakże stała niewzruszona kiedy czuła ręce mężczyzn wodzące po jej ciele. A co jak nic nie znajdą to może każą jej zdjąć sukienkę bo może ma wytatuowane kody do sejfów i innych dziwnych rzeczy? Ta cała sytuacja bardzo ją śmieszyła.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  30. Stała i nie odzywała się kiedy mężczyzna miał zamiar wypowiadać swoje racje. Nawet nie miała ochoty kłócić się o to, że nie jest striptizerką ani prostytutką! Ile można było ludziom tłumaczyć. Ona nie sprzedawała swojego nagiego ciała bądź seksu. Jego złośliwości na nią nie działały. Bycie szczupłą miało swoje minusy - małe cycki. A nie miała zamiaru wypychać ich sobie silikonem, straciłaby wtedy do siebie szacunek.
    Kiedy wyszli poczuła ulgę. Nie wiedząc czemu nawet rękoma oparła się o blat biurka. Słyszała słowa Matteu ale nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Już myślała, że ją wywalą.
    - Zrobiłeś to co musiałeś. - powiedziała stojąc do niego odwrócona plecami.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  31. Słysząc jego słowa na temat jej biustu aż się zaśmiała co jej się nieczęsto zdarzało. Naprawdę ją to rozbawiło.
    - Nie mam kompleksów związanych z moimi piersiami. - odparła nieco rozbawionym tonem - Ale jak zaczynacie tak wszyscy o tym gadać to może powinnam zacząć mieć?
    Odwróciła się do niego przodem i przyglądała mu się co robi. Kiedy obserwowała go uważnie kiwnęła głową na wzmiankę o tym, że żadna nie chciałaby ich tknąć. Ale teraz pozostawało się zastanowić nad propozycją, którą właśnie wypowiedział.
    - Jeśli nie będzie to sushi to nie widzę problemu.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  32. [Haha, to kto zaczyna? Ja, ty? Ty, ja?]

    Marlene

    OdpowiedzUsuń
  33. [Również Ci wysłałam pomysł na wątek w mailu :) Może jakoś to połączymy?]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Zaczniesz? Proszę, proszę, proszę!]

    OdpowiedzUsuń
  35. [D z i ę k u j ę ♥]

    Nigdy nie przypuszczała, że jej życie w ciągu kilku miesięcy może ulec aż tak gwałtownej zmianie. Będąc świeżo po studiach nawet nie marzyła o tym, że tak szybko zacznie pracować w swojej profesji. Jednakże wizja paradowania w kelnerskim uniformie na dłuższą metę ją przerażała. Bo przecież kto by chciał dożywotnio spisywać zamówienia gości? No właśnie.
    Praca w Bellagio była dla niej ogromną szansą. Nie chodziło już o całkiem spore wynagrodzenie, a możliwości rozwoju na własnym stanowisku. Wraz z tym w parze szła ogromna satysfakcja. Pomimo napiętego grafiku i zarywania nocy przy papierach, lubiła tę pracę. Z pewnością nie zamieniłaby jej na żadną inną. Nawet, jeżeli miała dzień pełen stresu.
    Pracując pierwsze tygodnie jako sekretarka szefa nie chciała łączyć swojego życia prywatnego, z tym służbowym. Podchodząc z początkową rezerwą do swojego szefa nie przypuszczała, że z czasem ich relacje ulegną zmianie. Wraz z upływem okresu próbnego pojawiły się kolacje w towarzystwie Mattieu, oraz upojne noce. Jakże było dla niej ogromnym zaskoczeniem widząc, że ktoś taki jak Weber może wykazywać zainteresowanie jej osobą. Mimo cieszenia się w pewnym stopniu powodzeniem u szefa, nie obwieszczała się z tym. Ich "układ" był trzymany w tajemnicy. Nie potrzebowali skandalu w firmie.
    Mimo tego musiała znosić jego humorki, chociaż tego dnia miała go serdecznie dość. Bo przecież to on wylał kawę na ważne dokumenty, które potem musiała na szybko przepisać. To on stał nad nią, kiedy potem włożyła je do złej teczki. Wysłuchując jaka to jest niekompetentna na jej ustach cisnęło się parę niemiłych słów, jednakże wolała odpuścić. Nie chciała dolewać oliwy do ognia. Zamiast tego wycedziła przez zęby krótkie przepraszam i do końca dnia starała się go ignorować. To była zdecydowanie lepsza alternatywa, niż rozpętanie piekła, na które miała ogromną ochotę.
    Spoglądając na zegar wybijający godzinę dwudziestą trzecią odetchnęła z ulgą. W końcu mogła zabrać swoje rzeczy i wyjść z biura. Pragnęła wręcz spokoju. Słysząc kroki, które z sekundy, na sekundę stawały się coraz bardziej wyraźne westchnęła cicho. Zapewne Matt jeszcze nie poszedł do domu, a kręcił się po biurze. Kiedy wszedł do jej gabinetu nie była zaskoczona. W końcu często tu zaglądał.
    Słysząc jego pytanie oderwała się na chwilę od swojej torebki obdarowując go dość zimnym spojrzeniem. - Muszę przyznać, że Szef rozbawił mnie tym pytaniem.- Rzuciła dość oficjalnie a ironiczny uśmiech błąkał się na jej ustach. Serio? W tym momencie naprawdę go to obchodziło?

    OdpowiedzUsuń
  36. Zaśmiała się kiedy powiedział o tym, że nie powinna mieć kompleksów. Czasem rozmowy z nim były dziwne, ale cóż lepsze takie niż mieliby w siebie rzucać wszystkim co mają pod ręką.
    - Do zobaczenia. - powiedziała tylko i poszła w swoja stronę.
    Czas spędziła w barze wypijając gorącą kawę. Nawet się nie przebierała bo i po co? Miała ubrać zwykłe spodnie do takiej restauracji? Nie okłamujmy się ale była na czas. Spowodowane było to tym, że po prostu była praktycznie na miejsce. Widząc jak mężczyzna pędzi w jej stronę na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech a gdy już podszedł zapytała:
    - A gdzie zgubiłeś swoją księżniczkę?

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  37. Kiwnęła tylko głową na słowa mężczyzny ale gdy zobaczyła mała idącą w ich stronę obdarzyła ją uśmiechem. Gdy przyszła się przytulić Elaine kucnęła przy niej i przytuliła ją mówiąc jej coś na ucho i przejeżdżając dłonią po włosach. Mała zaśmiała się cicho. Po chwili panna Grim wróciła do swojej powszedniej pozycji i spojrzała na opiekunkę posyłając jej lekki uśmiech.
    Po tłumaczeniach opiekunki i zapewnieniach ojca poszli do restauracji gdzie usiedli przy stoliku. Ell jak zwykle zamówiła sobie sałatkę bo dbała o liczbę spożywanych kalorii w ciągu dnia. Tłuste mięso czy pieczone ziemniaki odpadały. Potem musiałaby przebiec z pięć raz Las Vegas aby to spalić. Albo uprawiać seks kilka godzin bo przecież godzina seksu spalała lekko ponad 360 kalorii. Może i zaczynała popadać w swojego rodzaju paranoję ale dobry wygląd był kluczem do wysokich zarobków na jej stanowisku.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  38. Gdy dostała sałatkę zaczęła ją jeść prawie jak zwykle zaczynając od wyjadania pomidora. Ktoś kto z nią jadł zawsze mógł zauważyć, że zaczyna od warzyw o największych kawałkach. Sama nie wiedziała dlaczego tak właśnie robiła ale tak samo miała kiedyś z chipsami, zawsze musiała pierw zjeść te największe. Każdy miał jakieś dziwne upodobania.
    Słysząc jego pytanie podniosła spojrzenie na niego i uniosła lekko swoją cienką brew. Dlaczego wszyscy nagle się tak o nią martwili? Przecież nie wyglądała na anorektyczkę. A jakąś godzinę temu don mafii kazał ją przeszukać próbując jej uświadomić, że ponoć kradnie pieniądze. Nic dziwnego, ze nie promieniała w tym momencie.
    - Zawsze na obiad jem sałatki i mi to starcza. Są bardzo pożywne, a warzywa są zdrowe. No i nie tuczą. A jak dobrze zdajesz sobie sprawę muszę na to uważać, nie mogę sobie pozwolić na fałdkę tłuszczu. I mój wygląd na pewno nie jest związany z moim odżywaniem. - tylko powrotem ojca Thonego dodała sobie w myślach.

    Elaine

    OdpowiedzUsuń
  39. - Nie przesadzaj już. - odpowiedziała krótko.
    Czuła się dziwnie kiedy wszyscy tak na nią spoglądali. Zdawało się jakby mówili za plecami, że pracownica, która namawia facetów na wydawanie pieniędzy siedzi z szefem, jego córką i jedzą kolację. Już nie mogła się doczekać tych głupich historii na temat czego to oni nie robią bądź czego nie czują do siebie. Plotka była czymś normalnym w takich miejscach.
    Ale gdy usłyszała pytanie Mel na początku mało się nie zadławiła a słysząc jego dalszą część aż wypadł jej widelec. Poczuła się tak jakby ktoś właśnie prosił ją o rękę albo powiedział, że wygrała milion dolarów. Była po prostu zdziwiona jak cholera rozumowaniem tego dziecka. Ona też bardzo lubiła Mel, kochała ją ale w życiu nic nie było takie łatwe. Rzadko było tak jak to zaplanowały sobie dzieci czy nawet sami dorośli.
    Gdy dziewczynka poszła Elaine upiła sporego łyka wina ze swojego kieliszka. Odstawiła kieliszek ale nie była w stanie nic powiedzieć. Wszystko co przychodziło jej na myśl brzmiało idiotycznie jak tekst z taniego poradnika dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  40. Elaine należała do kobiet, która całkowicie poświęciła się wychowywaniu syna. Nie wyobrażała sobie, że może go zaniedbać aby spotykać się z jakimś facetem, któremu będzie zależało tylko na tym aby się z nią pieprzyć. Odkąd ojciec Thonego z nią zerwał nie miała nikogo. Uważała, że nie chce mieć kogoś kto nie pokocha jej syna jak własnego. Takie związki nie miały sensu i współczuła ludziom, którzy w takich trwali.
    - Jestem za tym. - odparła krótko.
    Ale niedługi czas po ich słowach mężczyzna powiedział coś takiego, że Elaine oblał zimny pot. Nigdy nie rozpowiadała ludziom na około, że jej syn jest chory. Dlatego w tym momencie miała ochotę wbić nóż siostrze prosto w gardło albo wyciąć jej ten język aby nikomu więcej nie mogła tego rozpowiadać.
    - Nie potrzebuję pieniędzy, radzę sobie. - odpowiedziała tylko krótko nawet na niego nie spoglądając.

    OdpowiedzUsuń
  41. - Kiedy będę miała problem dam znać. Zarabiam dobrze, stać nas na wszystko więc nie widzę problemu. - powiedziała nieco kąśliwym tonem. Co się dziwić, była matką. Chroniła swojego syna i rzeczy związanych z nim bardzo mocno. Ale drugie pytanie, które zadał sprawiło, że aż odruchowo zacisnęła mocniej dłonie na krańcach stołu. Wydawało się, że miała ochotę je oderwać i rzucać w niego jak nożami do celu.
    - Ojciec dziecka kilka dni temu dowiedział się, że ma dziecko. Skończmy ten temat. - powiedziała i odsunęła od siebie lekko talerz dając do zrozumienia, że nie chce już jeść.

    OdpowiedzUsuń
  42. Elaine nie odezwała się do Matta już tego wieczora. Spojrzała na niego spojrzeniem typu gówno mnie obchodzą twoje przeprosiny ( chociaż nie koniecznie właśnie to znaczył ale ona sama w sobie miała dosyć agresywne spojrzenie). Ucałowała małą w czoło na dobranoc i po prostu zabrała się z restauracji. Niedługo w końcu miała zacząć pracę, miała nadzieję, że tego wieczora nie będzie musiała z nim rozmawiać. Już w tym momencie była na tyle roztrzęsiona, że musiała pójść zapalić a robiła to bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  43. Od czasu ich ostatniego spotkania starła się z nim rozmawiać gdy było to tylko konieczne. Nie chciała aby znów poruszyli temat jej syna albo ten, który zaczęła Melisa. Było to dla niej nieco stresujące. Nie dość, że jej szef dowiedział się o chorobie jej syna to do tego jego córka próbowała ją z nim zeswatać mimo, że miała zaledwie sześć lat. Starała po prostu poświecić się swojej pracy, uśmiechać się i zarabiać na tym aby mężczyźni mile spędzali z nią czas, podziwiali i wyobrażali sobie z nią różne rzeczy.
    Wzięła sobie cztery dni wolnego. Miała ochotę odpocząć i spędzić więcej czasu z synem. Czasem nawet i jej należało się wolne mimo, że nie miała ciężkiej czy bardzo stresującej pracy. Ale każdy chciał chociaż jeden dzień pochodzić bez szpilek i obcisłej sukienki. Piżama bądź dres były bardzo kuszącą opcją.
    Tego dnia zdążyła zrobić wiele rzeczy. Poszłam z Antośkiem do kina, potem na pizzę, którą uwielbiał. W drodze do domu poszli do sklepu i zrobili zakupy na kolację i jutrzejszy obiad. Spędzili razem miłe popołudnie bawiąc się i oglądając bajki. Poszli spać bardzo wcześnie, ale to nic złego w końcu będą mieć więcej energii aby jutro korzystać z dnia. Z błogiego snu wybudził ją wibrujący telefon. Odebrała zaspanym głosem i usłyszała znajomy głos. Odruchowo spojrzała na zegarek i aż się skrzywiła lecz gdy usłyszała o co chodzi powiedziała tylko:
    - Będę za 15 minut. Uspokój dając jej jakąś herbatę czy coś.
    Wygramoliła się szybko z łóżka i ubrała tylko buty. Narzuciła na męską bluzkę od piżamy kurtkę i wzięła kluczyki od samochodu. Przetarła zmęczoną twarz i ruszyła w kierunku znajomego miejsca. Jak obiecała tak była i na czas. Zapukała cicho do drzwi mieszkania mężczyzny. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego jak musi wyglądać i aż zrobiło jej się głupio.

    OdpowiedzUsuń
  44. Elaine wydawała się naprawdę zestresowana skoro przyjechała tak szybko mimo, że Mel nie była jej dzieckiem. Może dlatego, że bardzo ją lubiła? Albo powodem było to, że miała duży szacunek do jej ojca? Sama nie wiedziała, jej myślenie skończyło się zaraz po tym jak rozpłakana dziewczynka wpadła w jej ramiona.
    Panna Grim mało się nie rozpłakała jak usłyszała jej słowa ale po prostu wzięła ją na ręce i poszła do najbliższego łóżka. Położyła się z nią i zaczęła jej wszystko tłumaczyć:
    - Melanie, jesteś już dużą dziewczynką więc mogę z Tobą rozmawiać na poważne tematy, prawda? - spytała jej szeptem a dziewczynka kiwnęła tylko głową.
    - Aby ktoś był Twoją nową mamusią Twój tatuś i ta osoba muszą się bardzo kochać. Tak jak Twoja mamusia kiedyś z Twoim tatusiem. Ja bardzo kocham Ciebie ale z Twoim tatusiem się nie kochamy. Jesteśmy przyjaciółmi. Twój tatuś jest moim szefem. Ale wiem, że jeśli twój tatuś znajdzie sobie dziewczynę to będzie ona najlepsza na świecie i będziecie bardzo szczęśliwi. - wszystko mówiła szeptem aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Głaskała ją po głowie aby ją uspokoić. Było jej szkoda dziewczynki, cieszyła się, że nie miała takich problemów z Thonym.

    OdpowiedzUsuń
  45. Sama nie wiedziała co ma powiedzieć dziewczynce. Ona wychowywała się bez ojca tak samo jak teraz Antek. Czyżby była to jej wina? Pogłębiała schemat, który był głęboko zakorzeniony w jej świadomości? Ale przecież ona swojemu mężczyźnie chciała powiedzieć o tym, że jest w ciąży. To nie było tak, że po prostu go porzuciła.
    - Możesz ją trzymać i czekać na taki moment aż w końcu znajdzie się ta mamusia to jej dasz. Albo możesz pójść ze swoim tatusiem na pomnik swojej mamusi i ją tam położyć. - powiedziała nie przestając jej głaskać po głowie. Kiedy ta się w nią przytuliła Elaine delikatnie ją objęła próbując ją uspokoić.

    OdpowiedzUsuń
  46. Kiedy mała zasnęła i Elaine czuła, że już na pewno się nie obudzi wstała z jej łóżka. Przeciągnęła się lekko idąc w kierunku mężczyzny. Jakoś nie przeszkadzało jej to, że była w luźnych spodenkach sięgających przed kolano i męskiej koszulce o dziwo bez stanika. Słysząc jego słowa pokręciła lekko głową i usiadła innym krześle przy stole.
    - Daj spokój. Z dzieckiem trzeba jak najwięcej rozmawiać. O tym co was boli, o tym co myślicie. Nawet o tęsknocie za matką, to was połączy nieważne jaki ten temat jest ciężki. - powiedziała odpierając głowę na ręce.

    OdpowiedzUsuń
  47. - Mi z Antośkiem też łatwo nie było ale jakoś dałam sobie radę. Teraz mały rozumie, że ojca po prostu nie ma. Ale ja mam z nim na tyle łatwo, że po prostu nigdy go nie miał i nie zna uczucia jakim jest posiadanie go. - odparła spokojnym tonem patrząc na niego. Mógłby i nawet gapić się na jej piersi, przyzwyczaiła się do tego w pracy, że mężczyźni rzadko patrzą jej w oczy.
    - Powinieneś ten dzień jakoś miło z nią spędzić. Najlepiej rozmawiając o matce. Nie możesz udawać, że nigdy nie istniała. Mała musi się z tym pogodzić, że jej nie ma. Musisz jej to ułatwić. Mój ojciec odszedł od nas jak byłam trochę starsza. Rodzice się rozwiedli a ja go nigdy więcej nie spotkałam. Matka miesiąc po jego odejściu zaczęła sprowadzać facetów do domu i już nigdy nie rozmawiałam z nią na jego temat. Wierz mi rozmowa jest ważna, trudno się uporać z czymś takim samemu.

    OdpowiedzUsuń
  48. Słuchała go bardzo uważnie. Dobrze wiedziała o czym mówi. Przecież ona nie znała się tak na samochodach, na piłce nożnej czy na dawaniu lania kolegom. Nie mogła nauczyć syna typowo męskich rzeczy mimo, ze musiała je robić. Ale czy to oznaczało, że byli gorszymi rodzicami? Wcale nie ! Byli jeszcze lepszymi bo potrafili dla dziecka zrobić o wiele więcej. Wstała z krzesła i powiedziała:
    - Dajesz sobie bardzo dobrze radę. - i po tych słowach po prostu pocałowała go w czoło i uśmiechnęła się lekko.
    - Oboje dajemy i damy sobie radę. Musimy tylko wierzyć w to, że nam się uda.

    OdpowiedzUsuń
  49. Trzeba było przyznać, że poczuła nawet swojego rodzaju ulgę kiedy i na jego twarzy dostrzegła chociaż trochę mniejszy smutek. Czasem wydawało jej się, że była niczym wykreowana machina przez swoją matkę.
    Kobieta powinna być słodka. Kobieta nie może okazać swoich słabości. Kobieta nigdy nie może uganiać się za facetem. Kobieta nie ma być ordynarna, ma oczarować swoimi ruchami, spojrzeniem, uśmiechem. Kobieta powinna.... Czasem żałowała, że tak po prostu nie krzyknęła czy nie powiedziała kurwa na głos a nie tylko w swoich myślach.
    Kiedy na horyzoncie pojawiła się Mell posłała jej tylko ciepły uśmiech zapewniając ją tym, że zaraz będzie miała tatusia tylko dla siebie. Cieszyła się, że ją uspokoiła i dzięki temu Matt będzie miał już spokojną noc. Gdy dziewczyna zniknęła w innym pokoju słuchała mężczyzny również patrząc mu w oczy, jak zwykle zresztą. Ale dziwiła się, że tym razem nie próbował odwrócić spojrzenia w zupełnie inną stronę jak to miał w zwyczaju.
    - Cieszę się, że mogłam Ci pomóc. - powiedziała i posłała mu lekki uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ten wieczór, a raczej ta noc była naprawdę dziwna. Nie dość, że poleciała do swojego szefa z prędkością światła bo jego córka zaczęła płakać w nocy. To jeszcze zostawiła swoje dziecko same w łóżku pod opieką siostry, która spała pokój obok. Nie zapominajmy wspomnieć o tym, że nawet nie wiedziała, że została sama z Anthonym.
    Jakby tego wszystkiego było mało jej szef po prostu ją pocałował. Na początku, no dobra przez cały ten pocałunek była zdziwiona. Nie było to nic specjalnego, raczej czułe muśnięcie warg. Coś takiego co robiły dzieci myśląc, że właśnie na tym pocałunek się kończy. Trochę ją zamurowało. Próbowała w swojej głowie wytłumaczyć jego jak i siebie.
    - Rozumiem. Ale chyba najwyższa pora już na mnie. - powiedziała i zgarnęła ze stołu kluczyki do swojego samochodu. Posłała mu przelotny uśmiech, który był nieco ogarnięty stresem i po prostu wyszła z jego mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  51. Elaine poszła na zakupy. Jej siostra z małym poszła dziś do swojej koleżanki na noc bo jej syn miał urodziny. Dziwne, trochę amerykańskie ale Antek bardzo chciał iść. Nie mogła mu zabronić, ale też nie mogła z nim pójść bo miała pracę. Przed wyjściem wstawiła pranie ale jak widać źle domknęła pralkę bo jak wróciła cała podłoga w jej mieszkaniu była mokra. Szybko zaczęła to ścierać bo jakby woda przeciekła na sufit sąsiadów musiałaby im za remont płacić. Rzuciła na podłogę wszystkie ubrania jakie miała w koszu na pranie, ręczniki z szafy i pościele. Nadal było mało.
    Kiedy usłyszała pukanie do drzwi myślała, że to już sąsiedzi dlatego szybko podbiegła do drzwi. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że nadal była w kurtce i butach. Widząc swojego szefa poczuła swojego rodzaju ulgę.
    - Przepraszam, zapomniałam zadzwonić ale mam tu małą awarię - powiedziała nogą przytrzymując ręcznik ale i tak wylało się trochę wody na wycieraczkę.

    OdpowiedzUsuń
  52. [A dziękuję<3 a znalazłby się jakiś pomysł na ów wątek z niesforną pracownicą? Bo szczerze powiem, że wymyślanie nie jest moją mocną stroną...:(]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  53. [Dzięki. Chętnie bym cosik napisała, tylko moja postać jest kelnerką, raczej nie miałaby szans by wejść w interakcje z samą głową Bellagio. Chyba, że pokusimy się o powiązanie. Rodzice szukają sposobu żeby ściągnąć Nine z powrotem do domu, bo studia, skandal i plotki. Nie są miliarderami, ale ojciec mógł leczyć żonę Mattieu, poprosiłby go o przysługę żeby zwolnił Ninę, łudząc się, że to przekona ją do powrotu :)]

    Nina Kennedy

    OdpowiedzUsuń
  54. W chwili, gdy dostała powiadomienie o wstawieniu się do kadr, niemalże wiedziała w jaki sposób skończy się jej pierwsza przygoda z samodzielną pracą. Kiedy przerywała studia na rzecz odnalezienia biologicznej matki, nie liczyła na wsparcie rodziców, dla których kariera i stabilność finansowa córki, była priorytetem, ale nie przypuszczała, że rodzicielskie macki sięgają aż do Bellagio. Mogła znaleźć pracę gdzie indziej - z nazwiskiem matki będącej bardzo cenionym szefem kuchni i występującej gościnnie w różnych programach kulinarnych, zatrudnienie się w jakieś lepszej restauracji, nie byłoby problemem, aczkolwiek zdążyła przyzwyczaić się do załogi Jasmine, polubić ten chaos panujący za białymi drzwiami oddzielającymi gości od piekła i pośpiechu. Po telefonie sekretarki Mattieu Webera, nie ściągnęła nawet śnieżnobiałego fartucha, mocno kontrastującego z czarną, prostą sukienką.
    Jej kroki rozbrzmiewały złowieszczym echem, gdy zmierzała po lśniących posadzkach prosto do szefowskiej jaskini. Ominęła sekretarkę nie odpowiadając na jej wołania i otworzywszy drzwi do gabinetu, zamknęła je za sobą, przekręciwszy od razu zamek. Wcale nie zachowywała się jak terrorystka, po prostu zamierzała przeprowadzić poważną rozmowę, mając po cichu nadzieję na odniesienie sukcesu. Potrafiła być przekonywująca, jak na niedoszłą prawniczkę przystało.
    - Dlaczego zostałam zwolniona, panie Weber? - spytała bez ogródek, opierając się plecami o drzwi, w które zaczęła uderzać sekretarka. - Nie mam doświadczenia. Bywam bezczelna i arogancka, ale swoją pracę wykonuję sumiennie. Nie spóźniam się, nie migam się od obowiązków, nie wyszłam wcześniej w ani jednym dniu. Mój ojciec ma zapewne inne zdanie na ten temat, prawda?

    [Dziękuję za rozpoczęcie ;)]
    ~ Nina Kennedy

    OdpowiedzUsuń
  55. [Jestem fanką tego twojego +18 :D]

    Grayson

    OdpowiedzUsuń